środa, 30 listopada 2016

No dobra, to już niech będzie ten Ursynów

Jak wspominałem, Ursynów nie jest szczególnie mi bliskim miejscem na ziemi i mimo, iż mam tam rodzinę i znajomych, nigdy nie przepadałem za tą okolicą. Oczywiście, po latach okazuje się, że mogę nawet docenić ursynowskie rewiry po tym, jak doznałem Białołęki, Nowolazurowej czy Skoroszy. Dlatego dziś proponuję skromny spacerek po Ursynowie. Choć nadal uważam, że najciekawszym obiektem z dzisiejszego zestawu jest kot.

wtorek, 29 listopada 2016

Syrenki cz.28

Ostatni rzut syrenkowy miał miejsce w kwietniu i od tej pory nieco się towarzystwa ogoniastego nagromadziło. Dziś, poza paroma syrenkami permanentnymi, będzie kilka tymczasowych, które pojawiły się w eksponowanym miejscu, jakim jest niezbyt lubiana przeze mnie "patelnia" i były częścią reklam bądź jakichś akcji.

Syrenka Marka Sułka, autora między innymi aniołków na Ząbkowskiej oraz artysty popularnego ze dwie dekady temu z powodu oklejania kolorową masą modelek i robienia odlewu biustów czy pośladków znanych osób w tej właśnie kolorowej masie. Podobno groupies w latach 60 robiły odlewy Jimiego Hendrixa czy Erica Burdona, ale to chyba był inny rodzaj sztuki... ta syrenka, widoczna na zdjęciu, latem znalazła się na bulwarach nad Wisłą, ale ponieważ od lata mnie tam nie było, nie mam pojęcia, czy jest tam nadal. 


Trzy następne syrenki znalazły się na ścianie "Patelni" i co jakiś czas zastępowane są przez inne obrazki. Jednak zdecydowałem się je tu dać, bo były duże, w eksponowanym miejscu i mimo wszystko jakiś rys indywidualności nosiły. Powiedzmy. 



To też syrenka reklamowa z przejścia tuż obok "patelni" - ciekawostka jest taka, że to syrenka męska lub po kuracji hormonalnej. 

Te dwie, ekhm, urocze inaczej syrenki, już przez kogoś poprawione, znajdują się w przejściu podziemnym pod rondem Waszyngtona. Bo fantaaazjaaa, faantaaazjaaa, bo faantaaazja jest od teeeegooo...

A to syrenka "legijna" przy ulicy Zwycięzców. 

To sąsiadka tej powyżej ze Stacji Krwiodawstwa na Saskiej Kępie.

A ta najbardziej tradycyjna znajduje się w kościele św. Zbawiciela. 

Do następnego machnięcia ogonem!

poniedziałek, 28 listopada 2016

Skoro jeszcze jest jesień, to może by jakieś jesienne zdjęcia, co?

Wspominałem już kiedyś, ze cykl produkcyjny jest tu czasem niczym wydawanie płyt i książek w PRL-u: kiedyś zespół Mech nagrał jedną płytę dla firmy państwowej a drugą - ponad rok później - dla tzw. polonijnej. Obie ukazały się naraz...

Ponieważ co jakiś czas atakuję zdjęciami, wykonanymi latem, które już bezpowrotnie i nieodwołanie minęło, i musimy czekać znów do maja z włożeniem krótkich spodenek, to tym razem będę prawie na czasie. Prawie, bo te liście już zapewne zdążyły spaść, ale nikt nie będzie miał wątpliwości, że na zdjęciach jest jesień. Tegoroczna. Ani zeszłoroczna, ani tym bardziej przyszłoroczna.

No to proszę:

niedziela, 27 listopada 2016

Spacerek po Stegnach

W przeciwieństwie do Ursynowa zawsze lubiłem Stegny i Sadybę (tę blokową też). Raz że miałem tam - i mam nadal - rodzinę oraz znajomych, dwa że Stegny Północne to niby blokowisko, ale proporcje bloków niskich i wysokich oraz ich rozstaw nie powodują oczopląsu. No i po latach, gdy odnowiono owe bloki, na szczęście nie okazało się, że prezes spółdzielni ma szwagra w fabryce bardzo kolorowych farb... dlatego do dziś lubię się tamtędy ot tak sobie przejść.

sobota, 26 listopada 2016

Taras przy Zamku Królewskim

Wprawdzie taras i ogrody zamkowe otwarto rok temu, ale jakoś tak wyszło, że dopiero w bieżącym roku się do nich udałem. Wrażenie jest bardzo fajne - wprawdzie "ogrody" to głównie trawniki, drzewka w donicach i gdzieniegdzie parę krzewów (liczyłem na jakąś kolorową różnorodność kwiecia), ale za to oglądanie z bliska odremontowanej świeżo elewacji saskiej Zamku Królewskiego jest bardzo miłym przeżyciem, podobnie jak podziwianie widoku w kierunku Wisły. Żal jedynie, że można tam wejść jedynie do końca września. Tak więc jak ktoś się spóźnił, musi poczekać do maja (zdjęcia pochodzą jeszcze z końca sierpnia). A zresztą, w taką pogodę, to...