piątek, 30 września 2016

Zielona Góra


Jako dziecko lubiłem oglądać różnego rodzaju programy z muzyką, w tym transmisje z Opola i z Sopotu, ale festiwalu w Zielonej Górze nie lubiłem (tego w Kołobrzegu też nie). I samo miasto wydawało mi się na tyle odległe, iż wątpiłem w to, że kiedykolwiek uda mi się tam dotrzeć. Ale w tym roku się udało.

Wizyta w Zielonej Górze to zaskoczenie na bardzo duży plus. Wprawdzie widziałem już wcześniej jakieś zdjęcia w necie czy w prasie turystycznej, ale wiadomo, jak jest. Czasem można w ładny i atrakcyjny sposób sfocić niezbyt ciekawe miejsce. Ale w Zielonej nic z tych rzeczy - zadbana Starówka, ładne kamienice, poza Starówką też nieźle. Oczywiście, wiadomo, że gdzieś tam dalej są bloki, ale w którym mieście ich nie ma.

Zielonogórzanie lubią podkreślać winną tradycję regionu - zresztą, winorośl pnie się tu i ówdzie w charakterze dekoracji a czasem i w winnicach. Wzorem Wrocławia - to akurat ma tylu zwolenników, co przeciwników - na ulicach i domach poprzyczepiano małe figurki, cieszące głównie dzieci. Z tym że we Wrocławiu są to krasnale, a w Zielonej Górze-  Bachusy. No to ppppozzzwwieddzzzajmy.




















czwartek, 29 września 2016

Klatki z komórki cz. 160 - dawno nas nie było na Woli

No to jedziemy. To jeden z tych bloczków, w których ktoś fantazyjnie przeznaczył sporą cześć powierzchni na klatkę schodową. Młynów, żeby było dokładniej.

środa, 28 września 2016

Berlin - burdelik zdjęciowy

Na koniec tegorocznego szlajania się po stolicy naszych przyjaciół zza Odry i Nysy Łużyckiej klasyka gatunku, czyli mieszanina do niczego nie pasujących zdjęć, których wspólną cechą jest to, iż zostały wykonane w Berlinie właśnie. Aufwiedersehen.


wtorek, 27 września 2016

Berlin - Hauptbahnhof

Berliński dworzec główny od chwili powstania wzbudza zachwyty i kontrowersje. Zachwyty, że nowoczesny i funkcjonalny oraz że połączenie przestrzeni dworcowej z handlową. Kontrowersje w zasadzie z tych samych powodów. Różne dworce, w tym polskie, starają się w pewnym sensie powtórzyć - na mniejszą skalę - zjawisko berlińskie. Na razie wychodzi to różnie, np. w Poznaniu część "kolejowa" jest miniaturowa w stosunku do cielska galerii handlowej. W Katowicach podobnie to wygląda. Czeka nas, ponoć już w grudniu, nowy dworzec Łódź Fabry... przepraszam, będzie się inaczej nazywać. Pożyjemy, zobaczymy, a na razie na Berlin marsz. Albo nie, pociągiem.