środa, 28 września 2016

Berlin - burdelik zdjęciowy

Na koniec tegorocznego szlajania się po stolicy naszych przyjaciół zza Odry i Nysy Łużyckiej klasyka gatunku, czyli mieszanina do niczego nie pasujących zdjęć, których wspólną cechą jest to, iż zostały wykonane w Berlinie właśnie. Aufwiedersehen.


wtorek, 27 września 2016

Berlin - Hauptbahnhof

Berliński dworzec główny od chwili powstania wzbudza zachwyty i kontrowersje. Zachwyty, że nowoczesny i funkcjonalny oraz że połączenie przestrzeni dworcowej z handlową. Kontrowersje w zasadzie z tych samych powodów. Różne dworce, w tym polskie, starają się w pewnym sensie powtórzyć - na mniejszą skalę - zjawisko berlińskie. Na razie wychodzi to różnie, np. w Poznaniu część "kolejowa" jest miniaturowa w stosunku do cielska galerii handlowej. W Katowicach podobnie to wygląda. Czeka nas, ponoć już w grudniu, nowy dworzec Łódź Fabry... przepraszam, będzie się inaczej nazywać. Pożyjemy, zobaczymy, a na razie na Berlin marsz. Albo nie, pociągiem.

poniedziałek, 26 września 2016

Berlin - dekoracje i o-z-dupki

Stolica Niemiec nigdy nie podobała mi się architektonicznie. Oczywiście, jest kilka tzw. znanych i popularnych miejsc (brama, wieża tv), ale większość budynków, niezależnie od zamierzonego stylu, wydaje mi się jakaś taka kanciasta i mało ciekawa. Nie mówię tu o pokazywanej już dwa lata temu "Starówce" (Nikolaiviertel), ale nawet wypasiona Friedrichstrasse z wielkomiejskimi kamienicami nie porywa tak do końca. Wiadomo, większość miast zniszczonych wojną ma zabudowę co najmniej chaotyczną w centralnej części (choćby nasze miasto). Dziś nie pokażę budynków, ale jedynie dekoracje, rzeźby, pomniki i takie tam.

niedziela, 25 września 2016

Berlin - Kastanienalee

Dlaczego Aleja Kasztanowa? Dawno, dawno temu, jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku, na kanale Planete, który pokazywał fantastyczne dokumenty, obejrzałem bardzo ciekawy film, który wyreżyserowała Cathie Levy, reżyserka specjalizująca się w sprawach berlińskich. Był to godzinny dokument o losach kamienicy przy tej właśnie ulicy - sama autorka przemieszkała w tym domu jakiś czas, stąd jej zainteresowanie tematem i łatwość w dotarciu do mieszkańców.


Podobnie jak u nas, w Niemczech od lat 90 nastąpiła eksplozja różnego rodzaju roszczeń do starych budynków bądź terenów, na których stały. A w Alei Kasztanowej stała kamienica (niestety, nie widziałem dawno tego dokumentu i nie byłem w stanie rozpoznać, o którą chodzi), która przed wojną należała do rodziny żydowskiej. Owa rodzina wyemigrowała do USA jeszcze w latach 30-tych - co nie było złym pomysłem, biorąc pod uwagę to, co się później działo z Żydami w Rzeszy - i sześćdziesiąt lat później zjawili się na podwórzu spadkobiercy. Dokument ukazywał ludzi, mieszkających w tej kamienicy (oczywiście, totalna mieszanka społeczna) i ich reakcje na wiadomość, że mogą być "wykupieni", co wiąże się z podwyżką czynszu itp, oraz ich przewidywania odnośnie tego, co stanie się dalej. Niestety, nie wiem, co stało się dalej. Lata temu dotarłem - to już moja chora ciekawość - do jednego z bohaterów filmu, który był pisarzem, padło jego nazwisko i gdzieś w necie był do niego kontakt. Niestety, niewiele mi pomógł, bo wyprowadził się z kamienicy wkrótce po nakręceniu reportażu.


Aleja Kasztanowa z owego dokumentu z lat 90 była szara i brudna, jak większość zaniedbanych ulic w tym okresie. Co więcej, była taka jeszcze całkiem niedawno, gdy odwiedziłem ją kilka lat temu. Jednak od pewnego czasu stała się miejscem modnym, przy którym się mieszka i bywa. Partery domów zostały zaanektowane przez różnej maści knajpki a same budynki są sukcesywnie remontowane. Do samego dokumentu stacji Planete nie udało mi się już nigdy dotrzeć - zarejestrowałem go na kasecie VHS, ale nie wiem nawet czy jeszcze ją mam (o odtwarzaniu nie ma mowy). W internecie znalazłem tylko ślad po samej reżyserce oraz tytuł innego obejrzanego przeze mnie, równie ciekawego reportażu, "Pewnego razu w Berlinie Wschodnim".