czwartek, 31 października 2019

Stacja Muzeum - „Pociągi pancerne w służbie Rzeczypospolitej”

„Pociągi pancerne w służbie Rzeczypospolitej” – taki tytuł nosi nowa wystawa w Muzeum Kolejnictwa, której wernisaż odbył się 19 października. Zwiedzający przechodzą mini labiryntem, po drodze oglądając zdjęcia, dokumenty i odznaki kolejowe, od czasów Powstania Styczniowego do II Wojny Światowej. W dniu otwarcia dodatkową atrakcją – zwłaszcza dla dzieci - byli panowie, przebrani w wojskowe stroje. Ekspozycja ma nietypową scenografię i mimo, iż nie jest wielka, warto na nią zajrzeć.

środa, 30 października 2019

Płock - widoki różne

A to już klasyczny burdelik zdjęciowy, czyli fotki z Płocka, nie pasujące do poprzednich wpisów.

wtorek, 29 października 2019

DEEP PURPLE „Live In Newcastle 2001”. Ear Music/Edel, 2019.


Gdy wziąłem tę płytę do ręki, zacząłem się zastanawiać czy wydanie jej w szarym, kartonowym opakowaniu podyktowane jest względami ekonomicznymi, czy to może Wielka Sztuka. Chyba jednak to drugie – najwyraźniej wydawca postanowił czymś się wyróżnić, szczególnie że to jakaś 249874329873 płyta koncertowa Deep Purple. Podwójna, zresztą. I zapewne nie ostatnia.

Materiał na krążkach pochodzi z ostatniego tournée Purpli z Jonem Lordem za organami. I w zasadzie to chyba był główny powód jego wydania. Całość nagrano w Newcastle, ale w Australii, nie w tym brytyjskim. Brzmienie jest porządne, choć nieco chropowate (to tzw. oficjalny bootleg). Grupa prezentuje – obok oczywistych przebojów - kilka rzadziej granych kawałków. Nowe czasy, tzn dwa albumy z udziałem Steve’a Morse, reprezentują zaledwie trzy utwory z LP „Purpendicular”. Z „Abandon” nie ma nic, może i dobrze. Płyta nie ma ani wkładki, ani żadnych zdjęć – opis wykonany jest czcionką, imitującą maszynę do pisania. Taki że niby vintage i oldskul.



Muzycy są w dobrej formie, Gillan także, choć nie wyciąga często wysokich dźwięków (w momencie rejestracji materiału miał 56 lat). Steve Morse niestety nadużywa specyficznej maniery, która oddala go od purplowskiego hard rocka w jakieś dziwne rejony. Przeszło mu dopiero parę lat później. Sekcja rytmiczna oraz Lord absolutnie bez zarzutu, bo nigdy nie było inaczej. Z wielkich hitów jest „Woman From Tokyo”, „Lazy”, Black Night”, „Perfect Strangers”, “When A Blind Man Cries” (włączone na stałe do repertuaru po odejściu Blackmore’a, który nie lubił tej kompozycji), “Smoke On The Water”, “Speed King”, “Hush” I “Highway Star”. Z rzeczy mniej oczywistych “Mary Long”, „No One Came” i “Fools” a najnowsze w zestawieniu to „Ted The Mechanic”, „Sometimes I Feel Like Screaming” oraz
„Hey Cisco”. Większość rzeczy znamy z miliona płyt live Purpli w lepszych i gorszych wersjach – tu wstydu nie ma, ale jakiejś iskry bożej także brak - grupa po prostu solidnie odgrywa kolejne numery. Zaskoczeniem jest brak granego do znudzenia „Strange Kind Of Woman” - później jednak wróciło do setlisty. Szkoda, że muzycy odcinają się od płyt nagranych w latach 80-tych i poza „Perfect Strangers” nie wrzucają nic z tamtego okresu.

Tyle jeśli chodzi o repertuar. W niektórych utworach towarzyszą zespołowi goście i wolałbym, szczerze mówiąc, żeby ich nie było. Po pierwsze w części kawałków wtrynia się zaproszona sekcja dęta, dublująca niektóre riffy. Niestety, nie ma co oczekiwać, że będzie to finezja w stylu wczesnego Chicago czy Blood Sweat & Tears. Dęciaki po prostu co jakiś czas brzęczą w tle i jest to niezbyt potrzebne urozmaicenie. Po drugie w „Speed King” i „Highway Star” wokalnie udzielają się australijscy wokaliści, Jimmy Barnes (który współpracował w studiu z muzykami Deep Purple przy swoich solowych projektach) i Ian Moss. I to też jest ciekawostka zupełnie zbędna, bo brzmi raczej jak naprędce sklecona improwizacja przy zakrapianej imprezie - cóż, może i tak było. Dodatkowo Purplom, niczym Budce Suflera tamtym okresie, towarzyszy trzyosobowy żeński chórek, dość słabo nagłośniony, przez co również nie do końca potrzebny. Nie jestem także przekonany czy byłby potrzebny przy lepszym nagłośnieniu. Na szczęście ta łyżka dziegciu w beczce miodu nie jest bardzo przykra w przełykaniu.

A tak poza tym to bardzo przyjemne słuchadło. Może jak na standardy Deep Purple to po prostu jeden z wielu koncertów w historii, ale można wielu innym formacjom życzyć takiego „dnia codziennego”. Wcześniej koncert ten ukazał się w paczuszce „Soundboard Series”, zawierającej kilka innych występów z tej trasy. Nowe wydanie ma zremasterowany dźwięk – czy czeka to pozostałe występy, zamieszczone w boksie, nie wiadomo.


Płock - Tumska

Tym razem zapraszam na płocki deptak.

poniedziałek, 28 października 2019

Płock - zoo

Wracamy do Płocka. Płock ma fajne zoo, położone na skarpie. A w tym zoo, co istotne, jest dużo osiołków. Inne zwierzaki też są. I to taki drobny przegląd zwierzyny z pobytu tamże.

niedziela, 27 października 2019

Płock - wieża ciśnień

Jak gdzieś jestem, to jem. Jeśli mnie gdzieś nie ma, to też jem, bo jeść trzeba. I będąc w Płocku także jadłem. Po raz drugi już w tym celu odwiedziłem wieżę ciśnień, znajdującą się mniej więcej między centrum miasta a zoo. W wieży zjadłem pysznego burgera a z najwyższego piętra próbowałem sfotografować miasto, choć niestety brak przejrzystości szyb daje się we znaki (okna są pochyłe, więc zapewne co chwila coś na nie kapie).