niedziela, 29 listopada 2015

Wielka Sztuka w Zachęcie wielce zachęca

W Zachęcie wisi czasem jakaś normalna wystawa  - o tej przy okazji - ale wisi też, leży i powiewa Wielka Sztuka.



Jeszcze kolaże zmarłego tragicznie artysty nadawały się do oglądania (nie piszę tego dlatego, iż zmarł tragicznie i nie wypada, tylko po prostu jego prace przypominały cokolwiek), ale reszta była już tylko tragiczna.









Zacytuję Powolniaka z "Co ludzie powiedzą": Frytek bym w to nie zawinął.

PS Zdjęć tym razem nie zrobiłem wiele - raz, że większość prac była do siebie na tyle podobna, iż nie warto było. Dwa, że moje towarzystwo absolutnie nie wykazało żadnego zainteresowania wielką sztuką i dosłownie przebiegło przez sale, w których była ona eksponowana. Mam jednak wrażenie, że była to całkiem zasadna reakcja.

3 komentarze:

  1. "Zobaczyć Zachętę i umrzeć"

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze sztuką tak bywa, ze lepiej koło niej szybko przebiec niż się zatrzymac na dłuzej, dla własnego zdrowia;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale koło kolaży Janka Dziaczkowskiego warto się zatrzymać. Warto się nawet do nich zbliżyć. Naprawdę. Byłam, widziałam, ba, żałowałam, że nie mam przy sobie lupy. Szczególnie przy "Japanese Monster Movies" - to aż nieprawdopodobne, że można wyciąć i nakleić na pocztówkę tak maleńkie detale.
    Poza tym można dramatyzowac z powodu straty przedwcześnie zmarłego, niezwykle utalentowanego artysty, a można po prostu świetnie się bawić oglądając coś, czego robienie było dla niego prawdopodobnie niesamowita frajdą. Na wielkiej sztuce się nie znam, ale te maleńkie kolaże nawet teraz wspominam z uśmiechem. Jeśli będziecie kiedys mieli okazję obejrzeć na żywo kolaże Janka Dziaczkowskiego, wybierzcie się, warto!

    OdpowiedzUsuń