wtorek, 17 listopada 2015

"Warszawa w budowie" - wystawa na wydziale Architektury PW

Oprócz omawianej tu już i dość dobrze chyba nagłośnionej odsłony cyklu, wystawionej w eks-liceum Hoffmanowej pod tytułem "Spór o odbudowę", była jeszcze jedna wystawa. Tym razem na wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej na rogu Lwowskiej i Koszykowej. W samym budynku byłem parę razy, ale nigdy na dziedzińcu, a jest to bardzo ciekawe doświadczenie.



 Na dziedzińcu jest pełno różnych bits & pieces. Niestety, nie wiadomo, skąd większość z nich pochodzi, gdyż podpisy na blaszanych tabliczkach są zupełnie nieczytelne. Może ktoś, coś?






 To jest Jadwiga Pniewska, żona Bohdana. Nie wiem, co się stało z jego podobizną, bo obie powinny leżeć w krzakach tutaj, ale widocznie pan mąż gdzieś wybył. Biusty stanowiły dekorację elewacji pałacu Bruhla.

 A to już artdecowa Madonna, zrobiona na zamówienie.


 Sama wystawa była natomiast dla mnie dość nieciekawa, przegadana i przeakademizowana.



 Żeby ogarnąć, o co chodzi, należałoby wgryźć się w treść kilkudziesięciu różnych broszurek (tak, każda z kupek, widocznych na zdjęciu, jest inna). Kolejna wystawa, na której więcej jest do czytania, niż do oglądania.

 Narnia?

A to na dole. W życiu bym nie trafił do łazienki, skrytej za metalowymi drzwiami bez żadnego oznaczenia, gdyby nie zaprowadził mnie ekhm, kąsjerż, podejrzewający mnie o robienie zdjęć w toalecie (tzn. z jego wypowiedzi tak wynikało). A toaleta, w pewnym sensie, zjawiskowa, ale rzeczywiście nie robiłem tam fot. To trzeba zobaczyć na żywo i powinno było być włączone do programu wystawy.

6 komentarzy:

  1. Dobrze wiedzieć, że na dziedzińcu wiele się nie zmieniło. Salę rzeźby (obecnie sala wystawowa) pamiętam jak wczoraj. Podczas likwidacji udało mi się "uratować" jedno gipsowe popiersie, siedzi w starym domu do dziś. Waży ze 20kg, a ja go tachałam najpierw na przystanek na placu Konsytucji, potem autobusem do domu (na szczęście bez przesiadek i korków), a potem z przystanku do bloku. Jak już dowlokłam i postawiłam w mieszkaniu na podłodze, to odkryłam, że nie mam siły unieść rąk. Czucie w mięśniach wróciło po paru godzinach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że gipsowe a nie z brązu czy granitu :D

      Usuń
    2. Stania w korku popiersie mogłoby nie wytrzymać. Mi też wtedy zawsze głowa pęka.

      Usuń
    3. To się nazywa poświęcenie dla sztuki:)

      Usuń
    4. No-bo-kto jak nie-my ma się o gipsowe dopiersia troszczyć!

      Usuń
  2. Dzień Dobry,

    będę wdzięczna za kontakt telefoniczny do Pana, chciałabym porozumieć się w kwestii praw autorskich Pana zdjęć.
    Małgorzata Talarek 668 105 681

    OdpowiedzUsuń