środa, 29 kwietnia 2015

To może teraz dla odmiany krótka wizyta w Parku Ujazdowskim

Jak już wielokrotnie pisałem, Ujazdowski jest parkiem z mojego dzieciństwa. Pierwsze wizyty zaliczyłem tu z dziadkiem, gdy miałem 4-5 lat (a pewnie i mniej). Równie chętnie park odwiedzałem w latach następnych, no i - jak widać - równie chętnie odwiedzam go do dziś, za każdym razem bawiąc się (w sezonie) sikającą wodą. No to idziemy.


5 komentarzy:

  1. Ujazdowski jest również parkiem mojego dzieciństwa. Bywałem w nim, gdy miałem 4-5 lat, a może raczej 6-7. Mam konkretne wspomnienia, np. podczas jednej z tych wizyt mój młodszy brat wlazł pod huśtawkę i został nią wyrżnięty prosto w ryjek, zalał się krwią, jechaliśmy z mamą taksówką do szpitala, założyli mu parę szwów. Kto wie, może to Ty byłeś na tej huśtawce? Dziś też tam bywam, nie bawię się sikającą wodą, ale bawię się z synkiem, czasem sikającym. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim ulubionym miejscem do zabawy były skałki, z których leci woda. Incydentu z zalanym krwią dzieckiem sobie nie przypominam. A co do zabawy wodą - jest to silniejsze ode mnie, ale występuje tylko w tym parku. Przy podobnych zdrojach np w Ogrodzie Krasińskich czy w parku Żeromskiego nie mam takich ciągot (acz nie sprawdzałem czy z nich także leci woda).

      Usuń
  2. któż z nas tam nie bywał? mnie w dzieciństwie w tym parku porwał kondor i poniósł aż na Wspólną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zamieszkałeś z kondorem?

      Usuń
    2. że niby w "kondominium"? nie, zgubił mnie w Śródmieściu i odleciał.

      Usuń