sobota, 4 kwietnia 2015

Prawdziwy ruderzyzm nieprawdziwej Woli (z gościnnym udziałem czarnego kota)

Jak sądzicie, ile postoją jeszcze ruinki wolskie, szczególnie te przy Łuckiej? Rozumiem, że to nie należy do miasta, bo już dawno zostałoby rozebrane...nawet za dnia można się przestraszyć. Kot występuje gościnnie i nie wziął za udział.




 Nie wiem czy dobrze widać, ale czarny kot siedzi na belkach pod samym wylotem bramy.



 Tego chyba widać już wystarczająco dobrze.






4 komentarze:

  1. W oczach takich kotów są ukryte kamery.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy ta ulica Łucka to jest w Bytomiu? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo takich zmęczonych ruin w tych okolicach jest. Chyba jedną z bardziej charakterystycznych to ta przy Żelaznej bliżej Chłodnej i jest jeszcze podobna róg Żelaznej i Złotej. Ta druga niedawno została zabezpieczona jakimś drewnianym przejściem, pewno po to, by ludziskom cegły na łby nie spadały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje bliskorodzinne okolice - "Dziki Zachód" kiedyś (prawie) cały tak wyglądał, albo niewiele lepiej.

    OdpowiedzUsuń