środa, 27 lutego 2013

Neon nights cz.17

Ech, pięknie by było, gdyby wisiały tak jeden obok drugiego na głównych ulicach...
Warszawa neonem nie stoi i nie ma się co oszukiwać, że epoka świecących rurek dawno już minęła. Jednak co jakiś czas natknąć się można na skromne, ale jednak, ślady tego trendu. Niby to droższe niż plastikowy kaseton, niby więcej się trzeba napracować nad wyglądem, ale efekt nie do przecenienia. Dziś porcyjka kolejna i zapewne nie ostatnia.











7 komentarzy:

  1. się lubi te neony, bo takie sentymentalne są:) to 'K' fajne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten Dżubiler to jakaś nówka czy odnówka starocia?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Iv -:K" jest z Kordegardy.
    @I am I - chyba odnówka, z Grojeckiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jubiler, Dekada i Charlie niedawno u mnie były (Neony i szyldy podświetlane przy Grójeckiej). ;)

    !< - fajne, oryginalne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy neon "Club & bar" moim zdaniem najfajniejszy. :-)

    PS: Ciekawi mnie gdzie jest umiejscowiony sklep z kanapkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Adam - właśnie Twój wpis sprowokował mnie do pójścia tamże.

      @Robert - Club & Bar jest na Koszykowej a kanapki na Krakowskim, w "Domu bez kantów".

      Usuń
  6. Neony dają niesamowity nastrój! Bardzo dobrze, że w niewielkim stopniu wróciła na nie moda. Tak przy okazji - na rogu Grójeckiej i Niemcewicza jest taki sklep nazwany ELEKTRA, nad jedną wystawą ma litery, które układają się w nazwę sklepu. Ciekawe, czy to jest neon, czy zwykły napis, który nie świeci w ciemnościach. Muszę przy okazji zwrócić na niego uwagę (to był monolog wewnętrzny) ;-)

    OdpowiedzUsuń