niedziela, 30 września 2012

Klatki z komórki cz.14 (& o nowym bloggerze ciepłych słów kilka)

No dobra. Może to trochę nie na temat, ale w sumie o czym tu pisać, poza tym że fetysz fotografowania klatek schodowych telefonem komórkowym rozwija się w najlepsze? Kolejne odcinki czekają już w komputerze, nic dodać nic ująć.

Dodam może zatem, iż od paru dni jestem szczęśliwym użytkownikiem nowego interfejsu bloggera. Gdy parę miesięcy temu na próbę zagościł on w mojej przeglądarce, zrobiło mi się niedobrze i natychmiast wróciłem do starej wersji, chyba nie ja jeden. No ale niedawno zadecydowano za mnie, że już teraz nowa wersja powinna mi się podobać, i przełączono mnie na nią.

Takiego ohydztwa nie pamiętam, od kiedy zapoznałem się z płytą „Risk” Megadeth. Tam wprawdzie decydował przekaz foniczny a tu wizualny, niezależnie jednak od zmysłów efekt jest ten sam: chcę do Tworek, do okulisty i do monopolowego. Pomarańczowe literki na białym tle wyglądają jak kupa wystraszonej biedronki a fakt, iż wszystko jest pochowane i trzeba to rozwijać (podczas gdy w poprzedniej wersji większość funkcji była na wierzchu), utrudnia mi życie a nie ułatwia, wobec czego nie rozumiem po kiego grzyba coś takiego zrobiono. Nie mówiąc już o zabawnym pozamienianiu niektórych funkcji miejscami. Jak towar w supermarkecie.

Niestety, tego typu praktyki są ostatnio powszechne. To samo spotkało interfejs gmaila – widoczne uprzednio funkcje typu „przenieś”, „oznacz” itp. aktualnie pochowane są pod jakimiś kretyńskimi znaczkami, przypominającymi ćwiczenia niewidomych na lekcji rysunku technicznego podczas erupcji wulkanu, i dopiero po najechaniu na te obrazeczki widać, co autor miał na myśli. Podobnie jest w Kasperskym (taki program antywirusowy) – dostępne i opisane do niedawna normalnym językiem funkcje typu „przeskanuj komputer”, „skanuj obszary krytyczne” itp. zostały schowane pod obrazeczkami, będącymi wypadkową hieroglifów, przekroju poprzecznego silnika pralki „Frania” i chorej wyobraźni kreatywnych grafików-informatyków.


Zawsze w tym momencie staje mi przed oczami taka scenka: kreatywny grafik-informatyk budzi się w nocy z przepełnionym pęcherzem, leci do łazienki a tam na drzwiach szesnaście przycisków z różnymi obrazkami. Po znalezieniu tego właściwego wyświetla się rozwijane menu:
Czy chcesz skorzystać z
- toalety
- prysznica
- pralki
- apteczki
- z innych udogodnień


Następnie po wybraniu opcji „toaleta” pojawia się kolejne rozwijane menu (oczywiście, odpowiednio długo się ładujące):
Czy będziesz korzystać z toalety celem oddania:
- moczu
- kału
- wymiotów
- innych substancji

Po wybraniu odpowiedniej opcji ukazuje się kolejne rozwijane menu:
Czy po wypróżnieniu będziesz:
- myć ręce
- kąpać się
- jestem brudasem i wracam spać

Oczywiście, wybieramy „myć ręce” a zatem:
Ustaw ciepłotę wody do mycia rąk (tu rozwijane menu z temperaturami)
Itepe, itede…
Na początek tarchomiński korytarzyk.





To jest osiedle Ruda i drobna ciekawostka. Parter jest na poziomie "0", ale to... trzecia kondygnacja. Dwie  pierwsze, -1 i -2, to teoretycznie piwnice, ale umieszczone powyżej gruntu ze względu na "zalewowość" terenów.




Ostatni fragment trochę bonusowy, bo zdjęcia tej klatki na MDM-ie zrobiłem aparatem a nie telefonem. No, to w telefonie to podobno też aparat.

7 komentarzy:

  1. żeneralnie masz rację - też nie lubię nowinek, które bardziej wkurzają, a nie pomagają.
    często zgadzam się z maksymą "lepsze wrogiem dobrego", tzn. wiele zmian jest przeprowadzanych dla nich samych, bo system tego wymaga, bo są fundusze itp.

    przykład: nieopodal w dzielnicy znajduje się parczek. inicjatywa sąsiedzka oraz władze przymierzają się do konsultacji i badań na temat jak go "zrewitalizować". ja tymczasem rwę włosy z głowy i wyję, że żadne zmiany (poza bieżącymi naprawami) nie są w ogóle potrzebne, a tylko mogą wyjść na gorsze. już kilka osób udało mi się zarazić tym myśleniem ;-)

    a w kąputerach złości mnie niezmiernie wyświetlanie obrazków w javie (czy co to tam jest, nie znam się). przykład: obrazek w Panoramio dawniej wystarczyło kliknąć, żeby otrzymać oryginalny rozmiar. teraz pojawia się w czarnym oknie a la Picasa, dopiero tam jest kolejny, specjalny przycisk "otwórz oryginał". trwa to więc trzy razy dłużej. no szlag.

    się rozpisałem, ale też żółć opadła, lepiej mi.
    ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. W żawie czy innym flaszu.

    Dodam jeszcze w ramach ciekawostki, ponieważ zdjęcia na "Wczoraj i dziś" wgrywam parami (stare-nowe), że formularz do wklejania linków wrzucał kiedyś zdjęcia odwrotnie niż obecnie (góra/dół). Tak żeby mi się nie nudziło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wpis Twój tak ciekawy, że właściwie mogłeś już nie wrzucać tych zdjęć :) Wymiękłem przy "kupie wystraszonej biedronki".

    A co do samego oznakowania menu - mam to samo z "nowym" Wordem. Przez analogię taką samą taktykę stosują nasi znakowacze dróg, którzy w napływie swej ideologii tłumaczyli oznakowanie na Obwodnicy Autostradowej Wrocławia (brak oznaczenia zjazdów na A4) tym, że "kierowcy w czasie jazdy powinni myśleć, a nie bezmyślnie kierować się znakami" (cytat niedosłowny).

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się zatem wyróżniony tym, że blogspot nie zaprosił mię do nowego lejałtu. Choć pewnie to kwestia czasu.
    Do nowego ofisa (łorda i eksela) też nie mogę przywyknąć. Starość nie radość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepsze jest wrogiem dobrego ale to tylko zdanie użytkowników. Po co coś ma być funkcjonalne skoro może takim nie być? Za przykład niech posłuży nowy pakiet Office, który doprowadza do szału nie tylko kretyńskim dyzajnem ale i tym, że domyślnie zapisuje pliki w formacie .docx choć dotąd był to .doc. Świat zmierza ku zagładzie...

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie wkurzyło, że musiałam zmienić konto, bo dla nich moje osobiste, które mam na gazeta.pl nie było osobistym, albo na odwrót i teraz loguję się nadal jako ikroopka, ale wyswietla mi sie co innego, no głupszej głupoty nie widziałam:(

    a ten nowy interfejs to ten nowy-stary, który juz mam, czy całkiem nowszy?

    OdpowiedzUsuń
  7. AAa podpisuję się wszystkimi kończynami... Właśnie jestem po całym wieczorze bojów z bloggerem, który jakimś cudem wykrzaczył mi layout bloga i ni cholery nie umiałam tego ustawić na nowo... W poprzednim układzie było to zdecydowanie bardziej intuicyjne. Nie mam już dziś siły na treściwe komentowanie najnowszych notek, tak więc do jutra!

    OdpowiedzUsuń