niedziela, 1 kwietnia 2012

H.E.A.T. „Address The Nation” Ear Music/Edel 2012



Minister Zdrowia nie ostrzega, ale ja tak: kto nie lubi wielogłosowych refrenów, słodkich melodyjek na klawiszach i melodyjnych solówek, niech nie czyta dalej i nie słucha, bo dostanie wysypki.




Jakoś tak wyszło, że od wielu lat państwa skandynawskie mogą poszczycić się mnogością zespołów, wykonujących melodyjny, przebojowy heavy metal, hard rock czy AOR. Na pograniczu tych dwóch ostatnich gatunków plasuje się twórczość Szwedów z H.E.A.T. Repertuar H.E.A.T. bardzo świadomie nawiązuje do rozwiązań brzmieniowych sprzed ponad dwóch dekad (podkreślał to tekst na nalepce, umieszczonej na folii płyty: „Do you remember the 80s?”) i zaletą wielką jest to, że w dość hermetycznej stylistyce muzycy potrafią stworzyć ciekawe, wpadające w ucho melodie, do których chce się wracać. Jest to anachronizm zamierzony, z jednoczesnym poszanowaniem zasad nowoczesnej realizacji dźwięku: słychać, że to nie jest zagubiona płyta jakichś dinozaurów, a krążek młodej i entuzjastycznej grupy z początku XXI wieku.




Trzeci album jest jednocześnie pierwszym, nagranym z nowym wokalistą, ale różnica, rzekłbym, niezauważalna. Chóralne okrzyki w otwierającym krążek „Breaking The Silence” przywodzą na myśl dokonania Def Leppard („Rocket”), ale nie tylko. To doskonały numer na początek – dynamiczny, z wpadającym w ucho refrenem , ale przebija go jeszcze bardziej wpełzający w uszy singlowy „Living On The Run”, zdecydowany as na „Address The Nation”. Intro na klawiszach, chórki, refren o jakim niewielu wykonawców tylko by mogło pomarzyć… coś jakby skrzyżować możliwości Foreigner, Journey , Styx i wycisnąć esencję. Całość ozdabia, oczywiście, melodyjne solo gitarowe. To zdecydowanie jedna z moich piosenek roku. Bardzo foreignerowo brzmi przebojowe „Falling Down” – zaznaczę jednak, że H.E.A.T. nie brzmią, na szczęście jak kower band, tylko – jakby to ładnie ująć – czerpią z dorobku poprzedników, dysponując na szczęście własnym talentem i pomysłami na melodie.

„The One And Only” to typowa pościelówa z rozwlekłą gitarową partią w stylu „Wonderful Tonight” i poisonowo-skidrowowym refrenem. „Better Off Alone” z klawiszowo-gitarowym wstępem zahacza nieco o to, co proponowali dwadzieścia parę lat temu panowie z Europe, za to „Heartbreaker” to dość jawne odwołanie do wczesnych hitów Bon Jovi. Echa Def Leppard znaleźć można także w „It’s All About Tonight” (chóralne okrzyki). Słychać w tej muzyce pewną przekorę: skoro Def Leppard, Europe czy Bon Jovi postanowiły zarzucić brzmienie, które przyniosło im sławę, pałeczkę przejmują młodsze pokolenia. Bo H.E.A.T. nie są jedynym zespołem, który tworzy „muzykę podobną do” – wystarczy wspomnieć choćby dwie płyty Grand Design (także ze Szwecji), brzmiące jak nieustający hołd dla Def Leppard… widać zapotrzebowanie na tego typu twórczość jest u naszych północnych sąsiadów dość spore.

Jeśli idzie o słabe momenty na tej krótkiej przecież płycie, to może wskazałbym „In And Out Of Trouble” , który to utwór zmierza – moim zdaniem niepotrzebnie – w kierunku amerykańskiego popu w stylu „Journey bez gitary, ale za to z saksofonem”.

Album zamyka dostojny, trochę bardziej ambitny niż reszta piosenek, „Downtown” z dramatycznym śpiewem wokalisty, narastającym brzmieniem i syntezatorowym lukrem. Gitarzysta w tym kawałku pozwolił sobie na nieco więcej inwencji niż w pozostałych kompozycjach, choć solo ma króciutkie. Taki miły akcent na zamknięcie świetnej płyty.

Dziesięć piosenek, czterdzieści minut i ani chwili znużenia. Płyta wydana jest standardowo, z książeczką z tekstami i zdjęciami grupy, bez żadnych dodatkowych atrakcji. „Address The Nation” wyprodukował Tobias Lindell, odpowiedzialny za brzmienie m.in. ostatniego krążka Europe i płyt zespołów Mustasch i Hardcore Superstar.


1 komentarz:

  1. uważam, że to fajne jeśli ktoś wraca do tego co dobre w latach 80 -tych i 90-tych w muzyce rockowej. Ja osobiście uwielbiam tamtejsze klimaty gitar elektrycznych Sambory z Bon Jovi czy Noruma z Europe. Każdy z tych zespołów zostawił coś ze swojej muzyki w moim serduszku.

    OdpowiedzUsuń