sobota, 24 grudnia 2011

Świąteczne popierdółki

No i stoją znów na mieście świetlne fontanny, wiszą lampiony, mizdrzą się choinki. I takie tam. Tylko już kolejny rok wszystko wygląda tak samo.

Z jednej strony rozumiem, że oświetlenie kupione zostało na lata i nie można oczekiwać, by co roku - zwłaszcza przy kryzysie - było inne. A z drugiej, ciekawi mnie czy nie dałoby rady poustawiać tych fontann inaczej niż rok temu? Właśnie po to, żeby było inaczej, ciekawiej? Ale w ogóle to ja się nie znam. I jestem ignoramem. Ignorastą. Igno.. nieważne.











Fascynuje mnie ten koszmar senny pijanego stomatologa przy placu Na Rozdrożu.


4 komentarze:

  1. Kolega prawie jak Scrooge:) Ja chyba trochę też.
    Gorącego barszczu i śniegu, może to zmieni trochę klimat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może i dobrze, że trochę tych świecidełek jest, inaczej można by pomyśleć, że jest wczesna jesień, a nie zima i Wigilia.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo a ja w tym roku nie obejrzałam ani jednego warszawskiego świątecznego światełka! może jeszcze powiszą... wszystkiego dobrego:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marcinie dużo zdrowia, szczęścia w nowym roku, masy ciekawych koncertów i nowych porywających horrorów, no i Beaty Kozidrak kolędującej pod Twoim oknem ;)

    OdpowiedzUsuń