piątek, 2 grudnia 2011

Neon Nights V

No, neony i to co je udaje...










Wiem że to kropla w morzu, ale cieszy mnie, jak gdzieś namierzę nowy neon. Taki z rurek. Parę już mnie ujęło pomysłowością i chciałbym, by rozwinęło się to w jakiś trend miejski. Szkoda że to, co zajmuje najwięcej powierzchni, czyli banki i apteki, grafikę reklamową ma na poziomie spółdzielni niewidomych „Jurand”. A gdyby tak banki miały neony w logo, od razu milej by się na nie patrzyło. No, przynajmniej troszkę…


A teraz będzie Post Scriptum:




W związku z tym, iż w styczniu donosiłem o tym, że siatkarkę szlag trafił, teraz uprzejmie donoszę o jego reperacji. Siatkarka ma na powrót obie kończyny i zestaw piłek. Nawet udało mi się cyknąć moment, gdy jedna z piłek jeszcze nie zgasła a druga się zapaliła.

4 komentarze:

  1. "...czyli banki i apteki, grafikę reklamową ma na poziomie spółdzielni niewidomych „Jurand”.

    Nie pisz tak, bobym sobie oplułem monitor ze śmiechu :D

    A w ogóle to nie wiedziałem, że były jakieś problemy z siatkarką po jej renowacji. Co do reszt neonów - jak to mawiają 'Na bezrybiu i rak ryba', tak więc i takie drobne neony w starym stylu cieszą oko.
    Co to za neon na samym końcu (pomijając siatkarkę rzecz jasna)?

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, spółdzielnia "Jurand" rządzi w przemyśle neonowo-kasetonowym. A Kolei Radzieckich i tak nic niestety nie przebije, o przedwojniu już nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj również ją cyknałem w przelocie. Z wdzięczności ujawniła mi aż 4 piłki na raz. To chyba miłość..

    OdpowiedzUsuń