środa, 6 października 2010

Szczęśliwice

Wstyd przyznać, ale częściej bywam w Blue City niż w parku koło Górki Szczęśliwickiej, a powinno być przecież na odwrót. Usprawiedliwieniem niech będzie fakt, że w parku nie ma stoiska z płytami CD i filmami, co w każdych okolicznościach stanowi dla mnie zdecydowany minus. No ale na początku października jakoś udało mi się tam dotrzeć i nawet nikogo nie zamordować. Zafascynowało mnie jedynie to, że teren był zalany wodą znacznie szerzej niż wskazywałyby na to granice jeziorka. Nie wiem czy to zwyczajowy widok, czy tak się jesiennie ulało. A poza tym sympatycznie, jesiennie, spokojnie*...










*nie dotyczy małych dzieci, psów oraz odświeżaczy powietrza, buchających "extra mocnymi" w twarze spacerowiczów.

5 komentarzy:

  1. Nie usprawiedliwisz się, bo od BC do parku daleko nie jest. :P Często w BC nie bywam, bo jestem tam gdy chcę bądź po prostu muszę coś kupić. Moim zdaniem Park Szczęśliwicki to najładniejszy w całej stolicy. O tym już (raczej) pisałem zresztą. W weekendy w tym parku jest niewiarygodne przeludnienie... Tzn. nie jest to jeszcze do tego stopnia, że nie ma jak się przecisnąć, ale ludzi sporo...

    OdpowiedzUsuń
  2. ...nie wiem...widzę wodę i już mi lepiej. Ładna okolica, ładnie, ładnie, ładnie i już.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy najładniejszy to nie wiem, ale ładny na pewno. I względnie luźny, jeśli nie liczyć bezpośredniego sąsiedztwa wjazdu na górkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Woda spływa z gór, ale ma to do siebie, że odpłynie.

    OdpowiedzUsuń
  5. To resztki glinianek cegielni szczęśliwickich, dla porządku dodam.

    OdpowiedzUsuń