środa, 13 października 2010

Ogród Saski pażdziernikowym krokiem przemierzywszy...

...stwierdzam, że nadal nie mogę uznać tego miejsca za ogród czy park w pełnym tego słowa znaczeniu. Jak jestem przeciwny grodzeniu domów, stawianiu płotów i murów, to Saski bym ogrodził. Nie od razu zasiekami, ale choćby takim ogrodzeniem, jakie miał przed wojną czy jakie mają Łazienki albo Ogród Botaniczny. Nic wielkiego. Może wówczas - i przy zachowaniu pewnych środków ochrony czy postawieniu faceta z kałachem - skończyłoby się dewastowanie wieży ciśnień. Ilekroć budynek zostanie odnowiony, miesiąc później pokrywają go warstwy spreju, w okolicy walają się puszki i butelki a tzw. młodzież urządza sobie libacje w dolnej części wieży. Ale straż miejska, jak widać, nie wpadła jeszcze na to, że skoro budynek jest regularnie niszczony, może warto raz na jakiś czas wysłać tam patrol. Nie, po co, jeszcze w łeb dostaną.


Dziś zdjęć zdewastowanej wieży ciśnień nie będzie. Bo nie.






A tu niedawno legła w gruzach Prawda.





9 komentarzy:

  1. "A tu niedawno legła w gruzach Prawda"

    ...

    OdpowiedzUsuń
  2. warstwy spreju to przekleństwo nie tylko Warszawy, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Patos - bez przesady, Łazienki są zamknięte i jakoś nie widzę tam tłumów ze sprejami, koczujących by pomalować Chopina.

    Prawda to jedna z figur, którą strąciła niedawno ciężarówka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się tak zastanawiam, skoro grafficiarze tak pie.dolą system i musza siebie wyrazić na nieswojej powierzchni, to czemu nigdy nie wyrażają siebie na powierzchni karoserii drogich, korporacyjnych samochodów?

    OdpowiedzUsuń
  6. A jak by to nobilitowało, gdyby walnęli wrzuta prezesowi banku, czy gwiazdce, niekoniecznie porno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha, miejska subkultura to może te prawdziwe graffiti, ale przejedź się gdziekolwiek i czymkolwiek - na każdym wolnym murku jest jakiś bohomaz 'x-pany, y-wuje'. Każdy mostek ma takiego mazaja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale przecież w autobusach, tramwajach, metrze, pociągach rysują/piszą/stawiają swoje tagi/wrzuty/jak-zwał-tak-zwał. A to też jest ruchome. Dla mnie to raczej u nich świadczy o umiejętności "przechytrzenia", dlaczego więc nie próbują przechytrzyć właścicieli samochodów? Tego nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń