sobota, 20 maja 2017

GTWB CXV - "Zdroje i wodopoje" oraz coaching za dychę (a nawet gratis)

 To może najpierw ad hoc, off topic, cogito ergo carpe diem i vice versa. Ostatnimi czasy, prócz bezgluetenowej paszy wege, kalesonów z Polską Walczącą i obciachowego stania w kolejce na ulicy po naleśniki z Manekina, modny jest kołczing, czyli wynajdywanie frajerów, gotowych zapłacić za porcję bezwartościowego bełkotu, uznając go za prawdy życiowe światłe i ostateczne. Ponieważ nie jestem pazerny a kołczem nie zostanę, podzielę się moimi wrażeniami całkowicie za darmo. Wynika to z faktu, iż niedawno miałem po raz kolejny do czynienia - acz nie ja osobiście byłem poddany działaniu - z przypadkiem wieloletnim i beznadziejnym.

Życie nie jest us...łane różami i co jakiś czas przychodzi nam mierzyć się z różnymi przeciwnościami losu. Jedną z nich są ludzie, czujący potrzebę, a nawet obowiązek pouczenia nas w zakresie tego, co robimy nie tak, jak oni sobie wyobrazili (przy czym ich standardy są, rzecz jasna, tymi, do których należy dążyć). Zazwyczaj w takich sytuacjach u niektórych z nas włącza się albo poczucie winy, albo asertywność.

W przypadku pierwszym osoba spolegliwa, w pewnym sensie przyznawszy, iż jej poczynania odbiegają od kanonów, ściąga na siebie nie to, czego oczekiwała, czyli święty spokój, a kolejne sygnały, że należy coś zmienić, poprawić, zrobić inaczej, no i ciąg ten nigdy nie ma końca - wlecze się niczym kolejne ciągi znaków w liczbie pi. Argumentacja natrętów zazwyczaj jedzie po ambicji, inteligencji lub ogólnemu radzeniu sobie w życiu ("bo ja to już DOJRZAŁEM do czegośtam"). Kto nie jest asertywny, ten beka.


 Przypadek drugi reakcji, czyli asertywność, powoduje, iż udzielający dobrych porad najpierw staje się nachalny, potem powtarza po raz drugi te same argumenty, a ostatecznie obraża się, czym dokonuje pewnego rodzaju szantażu emocjonalnego. Zdecydowanie polecam bycie asertywnym przypadkiem drugim. Kiedyś takowym nie byłem i niektórzy uważali, iż powinienem wręcz mieć wyrzuty sumienia, posiadając własne zdanie na jakiś temat, odmienne od ogółu (lub od tego, które wygodnie było mieć). Na szczęście lata praktyki nauczyły mnie to, co zarekomendować mogę wszystkim w sytuacji, gdy usłyszą, iż robią coś "nie tak":

- podziękować i kazać się odwalić
- kazać się odwalić bez podziękowań

To zwykle od razu nie pomaga, bo interlokutor przystępuje do ataku, zatem należy ponowić prośbę o odwalenie się, a ponadto:

- obrzucić przekleństwami tudzież przedmiotami
- samemu demonstracyjnie obrazić się, mówiąc jak bardzo jest przykro słyszeć tak niesprawiedliwe osądy
- bez żalu zerwać znajomość

Ostatni punkt polecam szczególnie, gdyż w życiu są ciekawsze rzeczy do roboty. W każdym razie poczucie straty i żalu powinno zostać zminimalizowane. A następnie polecam udanie się do najbliższego zdroju lub wodopoju i zaczerpnięcie zeń łyka tego, co dla nas najlepsze, czyli bezglutenowej, kraftowej wegetariańskiej wody mineralnej z wolnego wybiegu. Koniecznie z filtrem UV!



4 komentarze:

  1. Przepraszam, ale nie prosiłem - jako czytelnik tego bloga - o takie rady.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobre rady zawsze w cenie. Robiłam tak już w liceum, jak mnie próbowali zmusić do picia piwa, a ja piwo to szerokim łukiem z zatkanym nosem, a w ogóle to wolę soczek lub kawę. Czego otoczenie nie umiało jakby pojąć. Potem miałam jeszcze zabawną sytuację przed wyborami, które wygrała w efekcie PO (te pierwsze), jak śmiem mówić, że ani PIS ani PO, to co właściwie i dlaczego żadna. Historia pokazała, że miałam rację, ale kto się na mnie obraził, ten się obraził. Ale mi przykro było, hi hi. W przypadku obecnej sytuacji też zajadam precelki, wbijając szpilki a to Prawacji, a to Lewistanowi, a to drażnię Korwinistów, a to depczę po odciskach Razemówce.

    Co do couchingu dietetycznego, oczywiście wkurzam popularyzacją super diety MŻWR (mniej żreć, więcej ruchu), jak śmiem atakować ludzi chorych na codziennie jem ciasto i batoniki popijając colą. W zasadzie tak od 20 lat w internetach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. atakować? no to właśnie dokładnie robisz to, o czym pisał Marcin.

      niech każdy robi to, co chce, żre, co chce, rusza się, ile chce, głosuje i popiera, kogo chce (do granicy szkodzenia innym, czy też robienia im tego, co niemiłe). a nam się od tego odsie.

      Usuń
  3. To ja poproszę o sposób (skuteczny) na moją matkę, lat 90 i pół...
    moja asertywnośc wysiada;(

    OdpowiedzUsuń