poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Wolski ruderzyzm raz jeszcze (dopóki stoi)

Wola może i "nieprawdziwa", za to jak pięknie zrujnowana! Po lewej stronie Wisły coraz mniej już takich miejsc, gdzie przeszłość straszy nas swoimi poharatanymi cegłami i zdezelowanymi resztkami balkonów. Lud warszawski w coraz większym zakresie może sobie zrobić dobrze szeroką ofertą strzeżonych osiedli, zaopatrzonych w bogactwo domofonów, konsjerżów i tujek. Nie mówię, że jakąś szczególną radością byłoby mieszkanie w zasikanej, rozwalającej się ruderze, bo choroby psychiczne mają swoje granice (choć znam kilka osób, które nieco obalają tę teorię), aczkolwiek można by naprawdę wiele z tych domów uratować przez odnowienie i odpicowanie. Być może już nie teraz, gdy stan dewastacji jest zbyt zaawansowany, ale może z dekadę temu była na to szansa. No tak, ale po co komu kamienica, gdy jest XIX dzielnica.

8 komentarzy:

  1. w takich plenerach można kręcić filmy o Piotrkowie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że ciągnący do stolicy sznur prowincjonalnych lemingów nawet odpicowanej kamienicy by nie chciał. No bo jak to tak, bez parkingu podziemnego, nowej barierki w balkonie. Oni nie doceniają uroku historii, nie ten typ. Kamieniczki tylko dla koneserów, w praktyce idą na biura lub wynajem dla co bogatszych hipsta typu Anja Rubik czy kto tam teraz jest dżezi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakby kamienice otoczyć płotami?

      Usuń
    2. A pałac otoczony ogrodzeniem to też blok?

      Usuń
  3. Ale dałeś set! jak po wybuchu bomby atomowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam sąsiadów na klatce (na szczęście nie na moim piętrze), którzy - sami odpindrzeni - koło swoich drzwi zorganizowali bardzo podobną w duchu instalację. Zniszczone resztki szafek, pudła kartonowe, jakieś stare zabawki itp. tworzą malowniczą hałdę, którą oglądają wszyscy, jadący windą przez ich piętro. Dlatego Wola w ruinie mi niestraszna.

      Usuń