czwartek, 13 kwietnia 2017

Klatki z komórki cz.188 Magiczne słowo: Tarchomin

Większość tarchomińskich bloków to jeszcze zabudowa z końca lat osiemdziesiątych, gdy dogorywała wielka płyta a samo osiedle uznawane było niemal za miejscowość podwarszawską a podróż tam trwała trzy lata. Dziś podróż w te rejony skróciła się dzięki eleganckiemu mostowi, dla którego warszawiacy wybrali jedną nazwę a władze inną, ale charakter miejscowości, tyle że upstrzonej blokami z różnej parafii, pozostał. Dziś klatka w jednym z nowszych tarchomińskich budynków.

Kiedyś w kronikach filmowych śmiano się z ludzi, którzy - przyjechawszy ze wsi do miejskich bloków - hodowali kury i świnie w wannach... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz