niedziela, 12 marca 2017

Kraków - Muzeum Narodowe "Skarby baroku"

Będąc w Krakowie, zahaczyłem o Muzeum Narodowe i na trochę tam utknąłem, bo zwiedziłem wszystkie dostępne wystawy. Opasłe cielsko krakowskiego muzeum jest tak potężne, że człowiek czuje się, jakby połknął go gigantyczny wąż (prawie jak w "Tytusie") i nie wiadomo, ile jeszcze do końca.

Pierwsza z odwiedzonych przeze mnie wystaw nazywała się "Skarby baroku"", była poświęcona skarbom baroku i pokazywała skarby baroku. A tak konkretnie to różnego rodzaju monstrancje, epitafia, figury oraz portrety, bardzo efektownie wyeksponowane w przyciemnionym pomieszczeniu. Musiałem wprawdzie dokonywać pewnego rodzaju manewrów, bo razem ze mną zwiedzała grupka pań, z których jedna najwyraźniej uważała, że znał się na temacie i szczebiotem przejechanej przez czołg kuropatwy przy każdym eksponacie wygłaszała spicza, chłoniętego przez towarzyszki i przyjmowanego z rozchrząkanym uznaniem. Na szczęście sala wystawowa była wystarczająco duża...


4 komentarze:

  1. Hm, to nie jest okres w sztuce, za którym przepadam, wolę chyba inne, nawet te współczesne:)A w MN byłam, owszem, stosunkowo niedawno, na wernisażu Ottomanii; wernisaże są, jednak, przereklamowane, niby jeść dają, ale ludzi za dużo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę inne okresy w sztuce, ale nie miałem wyboru. Brałem, co dawali ;)

      Usuń
  2. zwiedzałbym. kurka, może by się tak ruszyć do Krakaua?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierdolino i maska gazowa... i już!

      Usuń