środa, 1 lutego 2017

Zimowe Morskie Oko

Do parku Morskie Oko chadzałem czasem jako dziecko, ale - szczerze mówiąc - niewiele z niego pamiętam z tego okresu (częściej bywałem u Dreszera albo w Ujazdowskim). W latach 80 XX w. parki w Warszawie, może poza Łazienkami, wyglądały raczej zgrzebnie. Resztki popękanego asfaltu na alejkach, zaniedbana zieleń i wrażenie ogólnego zapyzienia nie były niczym szczególnym. Był kryzys, kto by się tam parkami przejmował. Szczęśliwie większość z nich doczekała się - uwaga, modne słowo - rewitalizacji i na powrót przypominają fragment uporządkowanej zieleni miejskiej. Oczywiście, Morskie Oko nie jest typowym parkiem w stylu Ujazdowskiego czy Krasińskich, ale dzięki położeniu na skarpie oraz eks-gliniankowemu oczku wodnemu ma niezaprzeczalny urok, co doceniają okoliczni i nie tylko mieszkańcy, kaczki, a także przewody pokarmowe wyprowadzanych tu psów.

9 komentarzy:

  1. no i stara legenda miejska, że w stawie zatopiony jest niemiecki czołg
    (podejrzewam, że jej źródłem jest ta scena filmowa:
    https://www.youtube.com/watch?v=K0Kc307AnWY ). ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie słyszałem tej urbańskiej ledżendy.

      Usuń
    2. Raczej nie jest, pamiętam jak staw zmniejszył poziom istotnie, jest dość płytki tak naprawdę. Choć lufa by wystawała. Chyba złomiarze wynieśli śrubka po śrubce. ;)

      Usuń
    3. no pewnie, że NIE JEST, wszak to legenda.
      rozczaruję Cię, ale Złota Kaczka też nie pływa w podziemiach na Tamce ;-)

      Usuń
    4. Ojej, a bazyliszek nie mieszka w podziemiach restauracji "Pod Bazyliszkiem"?

      Usuń
  2. W dzieciństwie znałem jedno Morskie Oko. Tylko to warszawskie. Gdy dowiedziałem się, że tak samo nazywa się staw w Tatrach, to przez jakiś czas myślałem, że to tatrzański wziął nazwę od warszawskiego. Dopiero później mnie oświeciło, że mogło być inaczej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie myślałeś, że ktoś boginkę wodną nazwał tak samo, jak samochód prl-owski? :D

      Usuń
    2. Nie, ale myślałem, że Jerozolima wzięła nazwę od Alej Jerozolimskich, a Mokotów od Pól Mokotowskich ;-)

      Usuń
    3. Hm. Na pewno też o czymś myślałem w podobny sposób, ale nie mogę sobie przypomnieć. A, oczywiście byłem przekonany, iż na Nowym Mieście ulica Freta to od jakiegoś pana o nazwisku Fret.

      Usuń