środa, 22 lutego 2017

Tymczasem pojechałem do Krakowa

A fotorelacja z Krakowa już niedługo. Natomiast byłem świadkiem rozmowy dwóch mam, które wymieniały się telefonami do producentów maseczek, pretensjonalnie zachwalając, że te są nieuczulające, tamte nie ocierają, a tamte czegoś jeszcze nie robią. Mamy stały w muzealnej szatni, gotowe do wyjścia, a dzieci, zapięte pod szyję, nieomal dusiły się nie od smogu a od nadmiaru ubrań. Eeeeeyyyp.

Kliknąwszy w obrazek, widzi się całość.

2 komentarze:

  1. "Kliknąwszy w obrazek, widzi się całość."

    Ech, żeby to w życiu było takie proste...

    OdpowiedzUsuń