środa, 8 lutego 2017

Przyprószony Ogród Krasińskich

O ile uważam, że osiedla nie powinny być grodzone, bo w większości przypadków wygląda to co najmniej groteskowo, to z grodzeniem parków nie mam żadnego problemu. Pewnie dlatego, że niegrodzony park ludzie traktują jako własność niczyją, w której wszystko wolno - wejść w krzaki i załatwić potrzebę, wyrzucić śmieci, wyprowadzić psa itp. Grodzenie, mimo wszystko, zobowiązuje do jakiejś kultury czy jej namiastki. W każdym razie parkowi/ogrodowi Krasińskich nie zaszkodziło. A teraz wygląda nieco inaczej niż zwykle. Zamiast zieleni mamy biel. Taki mamy klimat.

2 komentarze:

  1. Ekhem... Ogród!

    To właśnie też od grodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak. A grodzone osiedle to od zagrody.

    OdpowiedzUsuń