czwartek, 9 lutego 2017

Klatki z komórki cz. 179 - Może niezbyt urodziwa, ale Wola to prawdziwa!

Nie robiłem nigdy statystyk klatkowych, jednak odnoszę wrażenie, że klatek z Woli jest całkiem sporo. Tak jakoś wyszło. Dzisiejsza klatka jest z jak najbardziej prawdziwej Woli, choć nie skrwawiona proletariacką krwią a powojenna. Niestety, wymaga natychmiastowej operacji plastycznej.

6 komentarzy:

  1. Czas pomyśleć (zgodnie z twierdzeniami deweloperów) o Nowodworach i Ursusie jak o "niemal centrum Warszawy".

    OdpowiedzUsuń
  2. O, na Wrzecionie chyba widziałam jeden taki budynek. A może to była jednak Wola i źle pamiętam? To było 19 lat temu, mam prawo. Roznoszenie ulotek dawało mi niespotykaną możliwość łażenia po klatkach schodowych i oceniania, jak układ wpływa na otoczenie, zadbanie, które rejony blokowisk rozwijają się ładnie, a które slamsowieją. I ja chyba wolę lastryko od śliskiej terakoty (tej nowej, starutka może być).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie roznoszę ulotek, tylko daję z czaszki przy wejściu.

      Usuń
  3. Podobno nie uroda najwazniejsza, a uczucie...:)

    OdpowiedzUsuń