poniedziałek, 2 stycznia 2017

Hepi Niu Jer czyli fajerwerki noworoczne

Tradycyjnie już w noc sylwestrową, zamiast zajmować się konsumpcją alkoholu na skalę światową, pocykałem nieco fajerwerków. Pić mogę równie dobrze w pozostałe dni, czyż nie?

3 komentarze:

  1. PS. Ze względu na cykl produkcyjny jak w PRL-u, zdjęcia pochodzą z początków października.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to prawie jak ostatni wpis na "Fenomenie Warszawy", tylko jeszcze rok wstecz.

      Usuń
  2. Tej jednej rzeczy mi brakuje na prowincji. Fajerwerków od groma, ale perspektywy 11 piętra mi nic nie zastąpi.

    Oraz właśnie, cuś ostatnio Piotrek mało pisze.

    OdpowiedzUsuń