niedziela, 31 lipca 2016

Katowice - Muzeum Śląskie (nowe)

Muzeum Śląskie (nowe, bo jest też stare) otwarte zostało rok temu. W nowym pawilonie zasadniczo zwiedza się trzy wystawy:
- sztukę polską z lat różnych, są znane nazwiska: Gierymski, Kuna, Beksiński, Wróblewski, Ociepka, Szymanowski, just to name a few, natomiast wesoło jest z robieniem zdjęć;
- wystawę o teatrze - jako antymiłośnik teatru pozwolę sobie przemilczeć, acz dla fanów gatunku z pewnością rysunki miliarda scenografii i stroje ze sztuk teatralnych będą ultra podniecające;
- wystawę o Śląsku od tzw. zarania dziejów do przełomu po 1989 roku - całkiem ciekawa, szczególnie, jak zwykle, były dla mnie rozczulające rekonstrukcje wnętrz z okresu PRL (to może z meritum miało najmniej wspólnego, ale zawsze mi się to podoba).
Poza tym ogląda się też maszynownię w jednym z ceglanych budynków a także wjeżdża na wieżę. Wieża będzie kiedy indziej a dziś naprawdę skromny wybór z potężnej porcji zdjęć, jaką wykonałem.



Jak to: w markecie są tańsze?


Kilka obrazów wypreparowano w wypukłych reprodukcjach na potrzeby niewidomych. 

Zenek, zapomniałam bikini.


Abakanowicz Fashion - kalesony na każdy rozmiar. 




Ta wieża jest na 20 zł. 








A jutro przerwa w Śląsku, bo jest Powstanie Warszawskie, czas pikników i zabawy!

sobota, 30 lipca 2016

Katowice - Nikiszowiec

Nikiszowiec niby jest dzielnicą Katowic, ale to kompletnie odrębna osada, nie zintegrowana płynnie z miastem. Jedzie się tam dobrych kilka kilometrów od centrum przez tereny, przypominające raczej wiochę niż kolejne dzielnice. Tzn z jednej strony, bo wróciłem już inną. No i co? Trendi Nikiszowiec chyba sensowniej jest obejrzeć w dzień powszedni, bo w weekend jest tam cokolwiek cepeliowo - rozwaleni hipstersko turyści w kafejkach, atmosfera niczym w Kazimierzu Dolnym, rozstawiający się jarmark z bzdetami i pierogami przed kościołem. Oczywiście, sama architektura jest zjawiskowa a ceglane rzędy domów i bram robią wrażenie, niemniej nie odnotowałem toczenia się tam jakiejkolwiek formy życia poza turystyczną, co sprawiało wrażenie martwego miasta. Ale zdjęć kilka cyknąłem, bo jakże inaczej.


piątek, 29 lipca 2016

Katowice - centrum miasta

Tak się jakoś złożyło, że w Katowicach byłem wielokrotnie, ale nigdy na długo. Zawsze na jakieś 2-3 godziny, co zwykle kończyło się na spacerze od dworca do Spodka i z powrotem. Ostatnim razem zahaczyłem o stolicę Górnego Śląska zanim jeszcze powstał nowy dworzec PKP i zanim odbajerowano centrum miasta. Różnica jest kolosalna. Niezależnie od tego, co rzec można o bulwie Galerii Katowickiej, śródmieście wygląda imponująco i - co ważne - czysto. Część kamienic przeszła renowację, na rynku są wprawdzie różnie odbierane palemki i sztuczna rzeka, imitująca płynącą pod ziemią Rawę, ale zdecydowanie lepsze to, niż to co było tam przedtem.



To bodaj ulica Moniuszki, wylatująca na Korfantego. 

Dom handlowy "Skarbek", niestety w okleinie. 


To stary Urząd Miasta. 


Rynek z widocznym teatrem im. Wyspiańskiego. 

Ekhm Galeria Katowicka. 

Dworzec z odtworzonymi kielichami z betonu.

Ziuuuu!!!

Urząd Miasta, kiedyś ten budynek pełnił inną funkcję, ale będzie o tym na "Wczoraj i dziś". 

czwartek, 28 lipca 2016

Klatki z komórki cz. 151 - kręcimy młynka na Młynowie i na Ulrychowie

Na Młynowie można zakręcić młynka. A co można na Ulrychowie? Przejrzeć się w lustrzanej ścianie lub elegancko i efektownie wypierniczyć na śliskiej posadzce. Nie, tego nie uczyniłem, ale w porze opadów nie jest to niemożliwe. Kiedyś udało mi się - na szczęście bezkolizyjnie - zainicjować eliminacje do "Tańca z gwiazdami na lodzie" na schodach jednej ze stacji metra, pokrytych śnieżno-błotną mazią. Cóż, jak rewia, to i schody muszą być.

A na razie Młynów...



...i Ulrychów.