środa, 21 grudnia 2016

Wrażenia z metra 1

Codziennie jadę do pracy metrem i codziennie mam w nim wrażenia. Jeśli tylko nie uda mi się skutecznie odizolować za pomocą siły woli i umysłu, książki, gazety lub telefonu, wrażenia te są, jakby to ująć, zintensyfikowane. Oto niektóre z nich.

W każdym miejscu musi trafić się spowolniona c_ _ _ . Szczególnie widoczne jest to podczas opuszczania stacji metra wąskimi schodami ruchomymi bądź nieruchomymi (z założenia lub w wyniku niespodzianki). Spowolniona c_ _ _ jest zazwyczaj płci dowolnej i pcha się do przodu, żeby tylko być pierwszą, po czym przystaje, zwalnia i powoduje gigantyczny korek.

 Gdybyśmy żyli w społeczeństwie, gdzie samochód nie jest przedłużeniem prącia oraz wyznacznikiem statusu społecznego i majątkowego, mielibyśmy węższe jezdnie i szersze chodniki. Wówczas można by zorganizować lewy pas chodnika dla szybko idących, środkowy dla idących w umiarkowanym tempie a prawy dla inwalidów, osób chorych oraz tych umysłowo upośledzonych, którzy nie są w stanie poruszać się w normalny sposób.

Tragedię szczególną stanowią wyznawcy portali społecznościowych, których życie polega na czytaniu bezwartościowych bzdetów na Facebooku i wciskanie łapki z kciukiem w górę. Niestety, nie istnieje przycisk z łapką, wysuwającą do góry środkowy palec. A szkoda, bo z pewnością  cieszyłby się zainteresowaniem. No i właśnie jednostki oszołomione możliwością obcowania z taką wynaturzoną formą świata wychodzą z bramki w metrze i przystają, blokując wszystkich za nimi, bo muszą, po prostu muszą w tej właśnie chwili kliknąć że coś tam lubią, gdyż świat byłby uboższy, nie dowiedziawszy się o tym fakcie w tym właśnie momencie.


Parę mniej brutalnych wrażeń dnia innego. 

13 komentarzy:

  1. Szkoda, że tego posta nie zilustrowałeś, pojawia się tyle ciekawych motywów: spowolniona c___, przedłużenie prącia itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie rozumiem. prącie można sobie przedłużać systemem węży ogrodowych - niemal w nieskończoność i dużo taniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doradź to tym, którzy muszą co rano wytoczyć brykę w celu przejechania odległości pięciu przystanków.

      Usuń
    2. jest to jakiś pomysł na kampanię społeczną.
      ale jeśli by poskutkowała, to byłoby mniej miejsca w środkach komunikacji publicznej.

      Usuń
    3. Ale jakby władze miejskie zauważyły, że ubyło samochodów a przybyło pasażerów, to może doinwestowałyby lepiej transport publiczny?

      "Przewieź prącie tramwajem!" - takie hasło?

      Usuń
    4. O, Panowie, przesadzacie. W takim, na przykład, Wrocławiu, 5 przystanków to odległość od ZOO do Placu Dominikańskiego - co prawda ja muszę do tego dołożyć też 5, ale bez przesiadki to niby żadna różnica;
      póki mogę, nie jeżdżę niczym innym, jak autem, żeby uniknąć stania i chwiania się w hałasie rozmów telefonicznych, zaduchu, jesli nie smrodu, latających wirusów, bo zawsze ktoś obok jak nie kicha, to smarka, wreszcie - dźwigając zakupy.Zdecydowanie, wolę w korku, ale wygodnie; na szczęście, nie muszę tego robić codziennie, bom emerytka, a swoje w autobusach i tramwajach odstałam:)
      Na marginesie dodam, że w takim na przykład też , Krakowie, wszędzie chodzę na piechotę:)

      Usuń
    5. Ale bywa Pani np. w kinie albo w teatrze, albo w sklepie? Tam też ludzie kichają i oddychają, i to w mniej wentylowanej przestrzeni niż wnętrze tramwaju. Na dźwiganie zakupów szczerze polecam taki wózek na kółkach, bardzo wygodna rzecz. Pozdrawiam

      Usuń
    6. Ikroopko, zaproszenie do Warszawy aktualne. Możemy porozmawiać i na takie tematy - np. czy to przesada czy nie :-)

      Usuń
    7. Wiem, że się czepiam, ale ponieważ mam okropny charakter, to pewnie co jakiś czas czepiać się będę.

      Miałem dawno temu znajomego, który pracował niedaleko swojego miejsca zamieszkania. Tak ze cztery krótkie przystanki. Co rano szedł na parking, położony kawałek od bloku, i jechał do tej swojej pracy samochodem, klnąc na to, że stoi w korku przy wyjeździe z osiedla. Nie szło nijak wyjaśnić mu, że stoi z własnej woli i winy.

      Usuń
    8. Marcin, ja nie klnę, to znaczy klnę, ale nie klnę, a nawet jeśli, to ze zrozumieniem:)

      H_Piotr, dzięki, przemyślę:)

      Panie Piotrze Herbich, mam na imię Ewa:)
      Ale ad rem - w sklepie mam większą swobodę ruchu, w kinie lub teatrze bywają na ogół ludzie zdrowi, no i nie tylko o to kichanie chodzi, bardziej o kulturę, a raczej jej brak, a skoro mam wybór...?
      Co do dźwigania - preferuję plecaczek, na wózek zdecyduję się bliżej osiemdziesiątki, jeśli dożyję:)

      Usuń
    9. Ja klnę i także rozumiem, dlaczego, jak i co przeklinam :)
      Najlepszego imieninowego tak przy okazji!

      Usuń
    10. A dziękuję, dziękuję.:

      Usuń