sobota, 3 grudnia 2016

Jesienna deprecha w Parku Bródnowskim

Lubię Park Bródnowski. Taką unikatową i - mam nadzieję - na razie nieruszalną oazę zieleni, jakie jeszcze występują na PRL-owskich blokowiskach. O ile w latach dziewięćdziesiątych XX wieku wielu ludzi miało przekonanie, że w różnych dziedzinach życia, po zakończeniu się epoki PRL, zmieni się na nie wiadomo jaki haj lajf, to akurat w kwestii architektury nie zawsze jest lepiej. Współczesne grodzone osiedla ani nie są o wiele ładniejsze od tych z ubiegłej epoki, a i oklejenie wielkiej płyty styropianem i pokolorowanie w sen pijanego kalejdoskopu nie do końca zdało egzamin. Jednak osiedla z PRL mają dużo powietrza, przestrzeni, w której można się przejść, pójść na spacer, pojechać rowerem, pobiec - tego w nowoczesnych, otoczonych płotami zagrodach się nie uświadczy. Dlatego w ostatnich dniach wynikła awantura, związana z "dogęszczaniem" okolic Kondratowicza, czyli wciskaniem gdzie się da nowych budynków. Z jednej strony proces to naturalny - z drugiej sposób, w jaki czasem to jest przeprowadzane, jest dość wątpliwy estetycznie. Ale wiadomo, co jest najważniejsze.


Parę ujęć z parkowych spacerów po Bródnie poniżej. Niestety, "złota jesień" była w tym roku mało słoneczna, ale może innym razem się nadrobi.















2 komentarze: