środa, 7 grudnia 2016

Dawno nie było wolskiego ruderzyzmu. Zdaje się.

Wolski ruderzyzm nie jest może jakimś szczególnie radosnym tematem, ale jak tu być radosnym, gdy niebo bure, większość dnia jest ciemna, składanka Phila Collinsa świetnie się sprzedaje a o magii świąt to już się wypowiadałem. "Wiosna majem wróci", jak śpiewały Filipinki, a na razie, ponieważ nie możemy oglądać wiosny, pooglądajmy Wolę.


Na koniec taki mały bonusik...

4 komentarze:

  1. o, ale się uwidoczniła podstacja na Żelaznej. gdy tam przechodziłem kiedyś, to wrota stały otworem. zabrakło mi jednak many, żeby się zagłębić na posesję. zresztą, to przecież nie Wola... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, przecież to Grójec.

      Usuń
    2. w takim razie - zmień tytuł blogu.

      Usuń
    3. Zmień tytuł, blogu!

      Usuń