wtorek, 29 listopada 2016

Syrenki cz.28

Ostatni rzut syrenkowy miał miejsce w kwietniu i od tej pory nieco się towarzystwa ogoniastego nagromadziło. Dziś, poza paroma syrenkami permanentnymi, będzie kilka tymczasowych, które pojawiły się w eksponowanym miejscu, jakim jest niezbyt lubiana przeze mnie "patelnia" i były częścią reklam bądź jakichś akcji.

Syrenka Marka Sułka, autora między innymi aniołków na Ząbkowskiej oraz artysty popularnego ze dwie dekady temu z powodu oklejania kolorową masą modelek i robienia odlewu biustów czy pośladków znanych osób w tej właśnie kolorowej masie. Podobno groupies w latach 60 robiły odlewy Jimiego Hendrixa czy Erica Burdona, ale to chyba był inny rodzaj sztuki... ta syrenka, widoczna na zdjęciu, latem znalazła się na bulwarach nad Wisłą, ale ponieważ od lata mnie tam nie było, nie mam pojęcia, czy jest tam nadal. 


Trzy następne syrenki znalazły się na ścianie "Patelni" i co jakiś czas zastępowane są przez inne obrazki. Jednak zdecydowałem się je tu dać, bo były duże, w eksponowanym miejscu i mimo wszystko jakiś rys indywidualności nosiły. Powiedzmy. 



To też syrenka reklamowa z przejścia tuż obok "patelni" - ciekawostka jest taka, że to syrenka męska lub po kuracji hormonalnej. 

Te dwie, ekhm, urocze inaczej syrenki, już przez kogoś poprawione, znajdują się w przejściu podziemnym pod rondem Waszyngtona. Bo fantaaazjaaa, faantaaazjaaa, bo faantaaazja jest od teeeegooo...

A to syrenka "legijna" przy ulicy Zwycięzców. 

To sąsiadka tej powyżej ze Stacji Krwiodawstwa na Saskiej Kępie.

A ta najbardziej tradycyjna znajduje się w kościele św. Zbawiciela. 

Do następnego machnięcia ogonem!

3 komentarze:

  1. Podobno groupies robiły odlewy pewnych elementów frontalnych swoich idoli. A ta niebieska syrenka to taka jakaś utyta. Powinna dać swojemu wykonawcy ogonem po oczach za to, że ją tak pogrubił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tych odlewach mowa.

      A syrenka niech będzie grubsza, modelki XXL też w cenie.

      Usuń