wtorek, 1 listopada 2016

Cmentarz choleryczny

Skoro dziś 1 listopada, to postaram się jakoś tematycznie nawiązać.

Cmentarz choleryczny to taka ciekawa ciekawostka. Wielokrotnie widziałem go z pociągu, ale nigdy - do niedawna - nie miałem okazji obejrzeć tego miejsca z bliska. Co więcej, teoretycznie nikt nie ma takiej możliwości, ponieważ mimo wyremontowania owej nie tyle nekropolii co miejsca po niej, nie zrobiono tam oficjalnego dojścia. Trzeba się telepać na nielegalu, przez tory. Znaczy się, dobrze że wyremontowano i że jest monitoring, ale w takim razie dla kogo są tablice informacyjne, skoro nikt oficjalnie tam nie wchodzi? Tablica z napisem "Przechodniu" jawi się dość dziwacznie.

Oczywiście, teren obok jest wspaniałym miejscem piknikowym. Walają się w trawie butelki, puszki, pety, opakowania po różnych produktach i inne takie. Czyli że ktoś tam jednak przychodzi, ale chyba niekoniecznie po to, by zwiedzać cmentarz...


4 komentarze:

  1. Jak był w ruince, jeszcze przed remontem torów, był taki dziki przejazd/przejście po torach z betonki, czy ubitego gruzobetonu, dokładnie nie pamiętam. Po remoncie zlikwidowali, podnieśli nasyp i trzeba pajacować, żeby się tam dostać.

    OdpowiedzUsuń
  2. A tyle razy się mówi: nie pajacuj!

    OdpowiedzUsuń
  3. sympatyczne miejsce, na pewno dobrze się biwakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O niczym tak nie marzyłem jak o bibie na cmentarzu.

      Usuń