środa, 5 października 2016

Żyrardów z czerwonej cegły

Dodajmy, gwoli ścisłości, iż cegła żyrardowska nie jest cegłą wrocławską, bo Żyrardowa podczas wojny nie zniszczono, zatem nie trzeba było go również odbudowywać. To tylko Warszawa chodziła po wojnie i zabierała cegły na ziemiach odzyskanych (wielu naocznych świadków wspomina, jak Warszawa osobiście chodziła i zbierała cegły). Tymczasem w Żyrardowie życie toczyło się choćby w tych domkach, zasiedlonych kiedyś przez pracowników przędzalni. Dziś, jak się domyślam, standard loftowo-apartamentowy to to nie jest, ale potencjał drzemie.


6 komentarzy:

  1. Jak tak patrzę na te obrazki, to myślę, że zaraz zza winkla wyskoczy przedstawiciel Ruchu Autonomii Żyrardowa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Problemem starych budynków jest przede wszystkim ogrzewanie, na wungiel i śmieci. Od listopada do marca po osadzie specyficznie pachnie i lepiej się nie zaciągać. My na szczęście mieszkamy na przewiewnym blokowisku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak kiedyś próbowałem zwiedzić Wałbrzych by night. Nie dało się oddychać. Uciekłem bez zdjęć wieczornych. I bez zżalu.

      To tak a propos wyngla, który je we wiosce.

      Usuń
    2. Mielim podobnie pod Wałbrzychem - nie dało się oddychać, bo przy tym Górny Śląsk to betka ;)

      Usuń