sobota, 8 października 2016

Żyrardów - park Dittricha i "dzielnica dyrektorska"

Nie wiem, jak się fachowo nazywa ta część Żyrardowa, w której znajdują się (nieopodal parku) domy, zamieszkałe niegdyś przez wyżej postawionych pracowników przędzalni. Ale tam właśnie byłem oraz w samym parku, któryś już zresztą raz. Do pałacyku tym razem nie wchodziłem, mając w pamięci poprzednią tam wizytę (Wielka Sztuka w roli głównej), ale z przyjemnością przeszedłem się nad Pisią Gągoliną, której nazwa od niepamiętnych czasów wzbudzała we mnie wesołość.

5 komentarzy:

  1. Mnie tam zawsze bardziej bawiła Pisia Tuczna :P
    BTW, czytawszy ostatnio o okropnych kapitalistach (tych prawdziwych) z przedwojennego Żyrardowa - ciekawe dzieje, choć faktycznie niezbyt wesołe.

    OdpowiedzUsuń
  2. I owszem par urokliwy, po widokach czerwonych cegieł. A zewnętrze ciekawsze od wnętrza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie nazywa się ;-) Za to wille dyrektorskie mieszkańcy nazywają pałacykami, zaś pałacyk/willę Dittricha w parku pałacem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paczpan, a w tej Warszaawie, to niektórzy park nazywaja Polami.

      Usuń
    2. Ale tylko ci, którym się dwoi w oczach. Urzędowo to Pole.

      Usuń