niedziela, 2 października 2016

Zielona Góra - palmiarnia



Nie żebym oczekiwał wypasu takiego, jak w palmiarni w Poznaniu czy w Wałbrzychu, ale zielonogórska najzwyczajniej mnie rozczarowała. Sam budynek - od starszej strony, z poletkiem winorośli - robi fajne wrażenie, usytuowany na wzgórzu niedaleko centrum miasta. Trochę gorsze wrażenie robi część z wejściem głównym, "unowocześniona" jakiś czas temu. A w środku - cóż, głównie kawiarnia. I dużo wysokich palm. Niby palmy są, bo to palmiarnia, ale w zasadzie nie bardzo się można po tym przejść (poza niewielkim tarasem na piętrze), tylko raczej siedzieć w tropikalnym upale i sączyć kawę, tudzież denaturat.




2 komentarze:

  1. "Jakeś piękna z przodu, tak szpetna od zadka. Jakom to uwidzioł, ażem gębę zatkał" - jak mówi poeta, z tym że tu chyba na odwrót...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tyłu liceum, z przodu nowoczesność...a nie, to też jakoś inaczej.

      Usuń