wtorek, 11 października 2016

NEW ORDER "Complete Music" (Mute, 2016)


No ale przecież już było o tej płycie, bo i okładka, i tytuł... a tu taka drobna niespodzianka: okładka bardzo podobna a tytuł tam był "Music Complete", natomiast tu mamy "Complete Music". I dwa dyski, podczas gdy tam był jeden. No to czym to się różni?




"Complete Music" to album z remiksami nagrań, oryginalnie zamieszczonych na "Music Complete". Zwykle pojęcie "remiks" kojarzy się z niemożebnym rzygiem, gdzie w rytmie dance wydaje odgłosy betoniarka i młot pneumatyczny a przez ścianę łomotu ledwo przebijają się poszatkowane skrawki wokalu. Do wyżej wymienionej twórczości rytmicznie wygina się karoseria beemy, za której kierownicą siedzi karku, cuchnący wódką i kebabem a u jego boku wije się zjarana na solarium amatorka doczepianych włosów, rzęs i paznokci oraz skromnych, za to bardzo błyszczących kawałków materiału, służących za strój wyjściowy.

Jednak nowa propozycja New Order na szczęście nie ma nic wspólnego z opisaną powyżej sytuacją. Owe remiksy to po prostu wydłużone wersje wszystkich piosenek z podstawowej płyty (w tej samej kolejności), polegające na tym, że zespół gra dłużej i więcej. No i będę mało odkrywczy - komu podobały się oryginalne nagrania, spodobają się i ich poszerzone aranżacje. A kto Nowego Porządku nie przyjmuje do wiadomości, zleje owo wydawnictwo.


Najbardziej zyskują singlowe "Restless" i efektowne "Singularity", które swego czasu pochwaliłem za dżojdiwiżynowy wstęp (ów jest tu stosownie dłuższy).
Bardzo przyjemnie wybrzmiewa dynamiczne "Superheated". Iggy Pop w "Stray Dog" mamrocze nieco dłużej a taneczne "Unlearn This Hatred" można by od biedy puścić w jakimś bardziej ambitnym klubie.

Jak nie podobało mi się już w wyjściowej edycji irytujące "Tutti Frutti" (cóż za oryginalny tytuł), tak wydłużone pierdzenie spod znaku tandetnego eurodisco uważam za niebywale męczące. Ale na płytach New Order zdarzają się regularnie knoty. Grunt to zachować proporcje między twórczością niezłą i żenującą.

Oczywiście, nie jestem za tym, żeby każda kapela po sukcesie albumu studyjnego wypuszczała jego wersję extended (choć Iron Maiden ostatnio wydają od razu wersje wydłużone), ale "Complete Music" to taka przyjemna i niezobowiązująca ciekawostka, która umili oczekiwanie na nowy krążek (mam nadzieję, że dojdzie do jego nagrania).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz