środa, 19 października 2016

Klatki z komórki cz. 163 - gościnne silesiana

Dziś trochę wyjątkowy odcinek klatkowy. Po pierwsze, bo w środę a nie w czwartek (ale jutro jest dwudziesty, więc będzie wpis akcyjny), po drugie coś, co rzadko robię, czyli klatka spoza Warszawy. Będąc w Katowicach, wszedłem sobie do takiego bloczku z lat piećdziesiątych i pocykałem. W zasadzie to samo co u nas, bo co innego mogłoby być...

3 komentarze:

  1. no - różnica jest taka, że w Katowicach klatki schodowe domów ciągną się dalej w dół, prosto aż do kopalni. ale nie każdy o tym wie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Proste:
    tam nie ma schodów, tylko trepy,
    nie ma drzwi, tylko tury,
    nie ma okien, tylko fejnsztery

    ;-)

    OdpowiedzUsuń