wtorek, 20 września 2016

GTWB CVII - "Czerwone, żółte, zielone!" czyli bloczyzm z Zachodu

Od paru dni możemy eee podziwiać na blogu stolicę kraju naszych przyjaciół zza Odry. Oczywistym skojarzeniem z tytułem akcji jest światło na przejściu dla samochodów pieszych, ale postanowiłem odnieść się do czegoś innego. Ponad ćwierć wieku temu nastąpił pewnego rodzaju przełom, upadł poprzedni ustrój (chyba) i dokonały się różne zmiany. Również te w naszym otoczeniu. Z szaro-burości nagle wynurzyły się barwy. Zwykle nie są to radosne kolory, umilające spacer lub pomagające w przeżyciu drogi do pracy - niestety, przeważnie mamy do czynienia z oczojebnością na dużą skalę. Elewacje blokowisk, dzięki wielkiej powierzchni i inwencji spółdzielni mieszkaniowych, atakują wzrok wyrzygiem różnego rodzaju fantazji na temat możliwości przyrządzenia sałatek warzywnych i owocowych. Istnieje przekonanie, że ta nieszczęsna estetyczna transformacja dotyczy niezbyt zamożnych krajów eks-RWPG, takich jak nasz, które muszą odreagować lata szarości socjalistycznej. A tu niespodzianka - tak wyglądają bloki w stolicy najbogatszego państwa Unii Europejskiej. Czerwone, żółte, zielone... i diabli jeszcze wiedzą jakie.

4 komentarze:

  1. Czyli Berlin ex-Wschodni jest radosny i kolorowy, a Berlin ex-Zachodni szary i smutny?

    OdpowiedzUsuń
  2. To są te słynne blokowiska, gdzie Niemcy nie chcą mieszkać, więc państwo osiedla tam emigrację zarobkową po uprzednim remoncie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Co by o tych blokach w Berlinie nie mówić, to zwykle są w dużo lepszym stanie, niż nasze stołeczne, niestety.

    OdpowiedzUsuń