niedziela, 18 września 2016

Berlin - miasto kontrastów

W Berlinie po raz pierwszy byłem jakiś miliard lat temu, w 1992 roku, i w pewnym sensie mam sentyment do tego miasta. Spędziłem tam wówczas tydzień. Było "świeżo" - dwa lata - po upadku muru i zjednoczenie Niemiec też miało miejsce niedawno. Nastroje były różne, choć przeważała euforia (acz niemiecka rodzina z Berlina Zachodniego, u której mieszkałem, wyrażała obawy, czy za bardzo nie będzie musiała dopłacać z powodu owego zjednoczenia z "ubogimi krewnymi" z RWPG). Berlin przeze mnie wówczas poznawany nie był jeszcze modną klubową stolicą, do której rzesze fanów rozrywki ciągną by się zapić i przedawkować. Kojarzył się bardziej z klimatami "Dzieci z dworca Zoo" itp. Jest to miasto zaskakujące - trudno je z jednej strony cenić za wybitną architekturę. Z drugiej jest ogromne i ma coś, co przyciąga - z pewnościa bycie stolicą najbogatszego państwa w UE nie przeszkadza w owym przyciąganiu, ale to chyba nie tylko to.

Po pobycie nr 1 w Berlinie miałem bardzo długą przerwę. Wróciłem tam dopiero kilkanaście lat później i doznałem szoku wobec ogromu zmian, jakie przeszło to miasto. Szczególnie dotyczy to, oczywiście, miejsc gdzie stał mur i pasów ziemi niczyjej, ale nie tylko. Berlin jest miastem różnorodnym i kontrastowym. Z jednej strony Karl Marx Allee, z drugiej wypasiona Friedrichstrasse. Tu Prenzlauerberg, tam Alexanderplatz.  I tak dalej. Kilka kontrastów berlińskich na wstęp.

Tak przy okazji - wiem, że najbogatsze państwo itp. Ale u nich w ramach komunikacji miejskiej, na zwykłych liniach, jeździ dużo piętrusów. Jest to wspaniały sposób do popatrzenia (leciutko) z góry i porobienia zdjęć ponad ludzkimi głowami. Szkoda że u nas nie...
Koło ruin kościoła na Kudamm budują coś... nie wiem czy to taki super pomysł. 

...ale z drugiej strony jest tego więcej. 



U nas jeszcze nie do końca tak to wygląda...







A to ulica, na której zachował się spory kawałek muru...
...natomiast w miejscu, gdzie stał, a został już rozebrany, znajduje się taka oto instalacja oraz archiwalne zdjęcia, naniesione na ściany budynków a przedstawiające te miejsca wcześniej.

3 komentarze:

  1. To jażembył w Berlinie jeszcze za Honeckera, i to hoho, całkiem jeszcze wtedy czerstwego ;) A potem wielokrotnie i za każdym razem mi się podobał bardzo. "Prawie jak w Warszawie", znaczy się konmpelemęt!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Miasto kontrastów" to ju niemal taki banał jak "miasto wielu kultur" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co miałem napisać: "Bajzel jak sk...syn"?

      Usuń