niedziela, 25 września 2016

Berlin - Kastanienalee

Dlaczego Aleja Kasztanowa? Dawno, dawno temu, jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku, na kanale Planete, który pokazywał fantastyczne dokumenty, obejrzałem bardzo ciekawy film, który wyreżyserowała Cathie Levy, reżyserka specjalizująca się w sprawach berlińskich. Był to godzinny dokument o losach kamienicy przy tej właśnie ulicy - sama autorka przemieszkała w tym domu jakiś czas, stąd jej zainteresowanie tematem i łatwość w dotarciu do mieszkańców.


Podobnie jak u nas, w Niemczech od lat 90 nastąpiła eksplozja różnego rodzaju roszczeń do starych budynków bądź terenów, na których stały. A w Alei Kasztanowej stała kamienica (niestety, nie widziałem dawno tego dokumentu i nie byłem w stanie rozpoznać, o którą chodzi), która przed wojną należała do rodziny żydowskiej. Owa rodzina wyemigrowała do USA jeszcze w latach 30-tych - co nie było złym pomysłem, biorąc pod uwagę to, co się później działo z Żydami w Rzeszy - i sześćdziesiąt lat później zjawili się na podwórzu spadkobiercy. Dokument ukazywał ludzi, mieszkających w tej kamienicy (oczywiście, totalna mieszanka społeczna) i ich reakcje na wiadomość, że mogą być "wykupieni", co wiąże się z podwyżką czynszu itp, oraz ich przewidywania odnośnie tego, co stanie się dalej. Niestety, nie wiem, co stało się dalej. Lata temu dotarłem - to już moja chora ciekawość - do jednego z bohaterów filmu, który był pisarzem, padło jego nazwisko i gdzieś w necie był do niego kontakt. Niestety, niewiele mi pomógł, bo wyprowadził się z kamienicy wkrótce po nakręceniu reportażu.


Aleja Kasztanowa z owego dokumentu z lat 90 była szara i brudna, jak większość zaniedbanych ulic w tym okresie. Co więcej, była taka jeszcze całkiem niedawno, gdy odwiedziłem ją kilka lat temu. Jednak od pewnego czasu stała się miejscem modnym, przy którym się mieszka i bywa. Partery domów zostały zaanektowane przez różnej maści knajpki a same budynki są sukcesywnie remontowane. Do samego dokumentu stacji Planete nie udało mi się już nigdy dotrzeć - zarejestrowałem go na kasecie VHS, ale nie wiem nawet czy jeszcze ją mam (o odtwarzaniu nie ma mowy). W internecie znalazłem tylko ślad po samej reżyserce oraz tytuł innego obejrzanego przeze mnie, równie ciekawego reportażu, "Pewnego razu w Berlinie Wschodnim".

3 komentarze:

  1. ciekawe. a i kawałek miasta całkiem zacny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa historia! VHSy też mam i nawet czasem jeszcze odtwarzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się niestety zepsuł jakiś czas temu odtwarzacz. Jak mi padnie dvd to może kupię jakieś 2 w 1, bo widziałem że takie są.

      Usuń