poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Wolsztyn parowozownia

Już wiele razy wybierałem się jak sójka za morze do Wolsztyna. Ale ponieważ Wolsztyn nie leży nad morzem, tylko nad jeziorami, trochę mi się przeciągnęło. Ale wreszcie się udało. Parowozownia, położona na uboczu stacji kolejowej, jest w zasadzie bardzo spokojnym miejscem. Byłem w weekend, co oznaczało,  iż nieczynne było muzeum/sklep z pamiątkami, ale jakoś to przeżyłem, bo najbardziej interesowały mnie jednak pociągi, które można było obejrzeć, dotknąć a do niektórych nawet wejść. Po raz pierwszy w życiu byłem też w takiej typowej wieży ciśnień koło stacji kolejowej. Można by parowozownię nieco "uturystycznić" i dać choćby informacje o pociągach, które tam stoją, ale może kiedyś...

4 komentarze:

  1. mhm. gratuluję zatem. też się wybieram do Wolsztyna, ale moja sójka jeszcze* tam nie dotarła. szkoda też, że nie zrobiła tego, gdy jeszcze** kursowały regularne przewozy od parowozów ciągnione, jak jeszcze*** nie tak dawno (za Wikp: od 1 IV 2014). a są nasi rówieśnicy, co pamiętają parowozy jeżdżące jeszcze**** i na innych trasach (ja nie).
    cóż, retroromantyka parowozów potężna, jak i sama lokomotywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nopacz - mnie, jako miłośnika kolejów, a już parowozów w szczególności, też tam jeszcze nie było. Ale pewnie dlatego, że zasadniczo wolę kolej na szlaku niż w muzeum. Zapisuję sobie jednak Wolsztyn do kapownika podróżnego :)
      PS. Parowozy jeździły jeszcze* w miarę regularnie we wczesnych latach 90., tyle że na obrzeżach naszego (nie)wielkiego kraju.

      Usuń
    2. A ja tam byłem, lokomotywę na obrotnicy obracałem ściskając w ręku kamyk zielony.

      Usuń
    3. Dobrze że nie Marylę.

      Usuń