czwartek, 11 sierpnia 2016

Klatki z komórki cz. 153 - domowo i utylitarnie

Może zacznę najpierw od tego "domowo". Nie to, że u mnie w domu (swojej klatki jakimś dziwnym trafem nie fotografowałem, ale może kiedyś), tylko chodzi o to, że pierwsza porcja klatkowa dziś pochodzi z normalnego - powiedzmy - budynku mieszkalnego. Z nieprawdziwej Woli. I oto ona.


Druga natomiast klatka to efekt mojego zirytowania i znudzenia. Mieści się ona w jednej z przychodni na Żoliborzu. Półroczne oczekiwanie na wizytę u specjalisty, delikatnie mówiąc, nie warte było tego czasu. Moje zdanie na temat służby zdrowia, niestety, nie ulega zmianie. Za karę zrobiłem zdjęcia tamtejszej klatce - zakazu nie było, no to co.

4 komentarze:

  1. Ciekawe, czy jest w kraju ktoś, zadowolony z naszej "służby" zdrowia - oczywiście, pomijając (część) w niej zatrudnionych?

    OdpowiedzUsuń
  2. Się naczekałeś do tego specjalisty, a tam tak pusto :P

    OdpowiedzUsuń