niedziela, 17 lipca 2016

Mława truchcikiem

Po Mławie biegałem truchcikiem nie dlatego, żeby nie utyć, ale dlatego, ze czas mnie gonił. Czas wprawdzie nie biega truchcikiem, ale co robić. Na szczęście sama Mława nie jest szczególnie wielkim miastem (30 tysięcy, czyli jakiś niewielki kawałek pierwszego lepszego osiedla w Warszawie), ale ma kilka ładych i ciekawych (albo przynajmniej ciekawych) miejsc, które można podczas krótkiego w niej pobytu zobaczyć. Oto one:


Kilka ładnych kamieniczek po raz kolejny (zwłaszcza nr 2 - mniam).

Hala targowa z 1912 - niestety, wszedłem do środka. Wielki ciuchland.

Jeszcze coś ładnego. 

A to dostało makabryłę i całkiem zasłużenie.


Pooddychajmy kwieciem w parku im. Piłsudskiego. 


A na koniec funkcjonalizm w czystej postaci - Mława ma od niedawna nowy dworzec kolejowy. Takie same dworce są w jeszcze paru innych miastach. Różnią się jedynie okładziną (dworce, nie miasta). Dworzec ma trzy moduły: kasę z poczekalnią i wc + kiosk + magazynek na szczotki i inne cuda. I to w zasadzie wszystko, czego można oczekiwać. Za parę lat ciekawie będzie obserwować stan zsyfienia dworców, ale z drugiej strony sprawiają one wrażenie miłej, estetycznej prowizorki, którą bez żalu będzie można rozebrać. 

I tyle z rodzinnego miasta Grega Skawalkera. 

5 komentarzy:

  1. Wygląda, jak porządne miasteczko w Wielkopolsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mijam często Mławę, pole bitwy, pomnik ale jakoś mnie nie ciągnie..może kiedyś..

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem niczegowate kamieniczki, a nawet dworzec model EU-16 też obleci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wkrótce inna miejscówka z tym samym modelem.

      Usuń