sobota, 30 lipca 2016

Katowice - Nikiszowiec

Nikiszowiec niby jest dzielnicą Katowic, ale to kompletnie odrębna osada, nie zintegrowana płynnie z miastem. Jedzie się tam dobrych kilka kilometrów od centrum przez tereny, przypominające raczej wiochę niż kolejne dzielnice. Tzn z jednej strony, bo wróciłem już inną. No i co? Trendi Nikiszowiec chyba sensowniej jest obejrzeć w dzień powszedni, bo w weekend jest tam cokolwiek cepeliowo - rozwaleni hipstersko turyści w kafejkach, atmosfera niczym w Kazimierzu Dolnym, rozstawiający się jarmark z bzdetami i pierogami przed kościołem. Oczywiście, sama architektura jest zjawiskowa a ceglane rzędy domów i bram robią wrażenie, niemniej nie odnotowałem toczenia się tam jakiejkolwiek formy życia poza turystyczną, co sprawiało wrażenie martwego miasta. Ale zdjęć kilka cyknąłem, bo jakże inaczej.


6 komentarzy:

  1. Chętnie kiedyś obejrzę. W tygodniu, jak radzisz. A skoro byłeś, to zdradź, czy Nikiszowiec (pomijając skalę) ma w sobie coś z kolonii Wawelberga lub vice versa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cegły ma. Ale w kolonii Wawelberga jest trochę inaczej. Jest mniejsza a wyższa. Podwórka na Nikiszowcu toną w zieleni, na Woli niezbyt. No i Nikiszowiec jest jakiś taki bardziej zdizajnowany.

      Usuń
  2. O, bywszy tam parę razy, w tym raz z kamerą (fakt, ostatnio to i tak ładne parę lat temu) życie miejscowe na podwórkach toczyło się swoim torem - oczywiście głównie kobitki i dzieciarnia, bo chop na grubie, a i turystów też nie za wiele, ale widać się zmieniło. Miejsce jest magiczne, i gdzie tam kolonii Wawelberga do niej - i nie tylko w skali różnica, ale też w tym, że koło Wawelberga nie ma już fabryk i kominów, a tu i owszem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Potwierdzam - w tygodniu jest tam prawdziwe śląskie życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ten czerwony kolor to tak oryginalnie był?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 lat temu osiedle było czarno-białe.

      Usuń