wtorek, 7 czerwca 2016

Wielka sztuka w "Faworach"

Już kiedyś pisałem, że bardzo lubię chodzić na siorbanie kawy i pożeranie jaj sadzonych do "Faworów". To naprawdę frajda, gdy otaczają Cię zdizajnowani hipsterzy z brodami, tunelami i tatuażami, a Ty nagle wyciągasz pismo o hejwi metalu i zaczynasz rozmawiać z towarzystwem o twórczości Slayera czy Iron Maiden. No dobra, żarty żartami, ale kawa i jaja są w deseczkę.

A poza tym w Faworach co jakiś czas trafia się ekspozycja Wielkiej Sztuki, która tu pasuje i boli mniej niż w CSW (może dlatego, że nie płaci się za bilet), a bawi jak zawsze. W roli głównej tym razem wystąpiły konik i osiołek, a także parę innych zjawisk nadprzyrodzonych. Popatrzmy.

3 komentarze:

  1. Nie wolno dawać takich rzeczy po nocach, bo człek głębokim katharsis (wyrażonym w postaci szczerego śmiechu) budzi ziomków na dzielni ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepsze to niż zakrztusić się wódką.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, faktycznie wielka sztuka. Może nie tak wielka jak niedawne wydarzenie artystyczne polegające na tym, że autorka zmywała podłogę, ale jednak niewiele tu brakuje do ideału.

    OdpowiedzUsuń