poniedziałek, 27 czerwca 2016

Sielce z góry, z której wcale nie widać Sielc.

Nie widać Sielc, bo przykryte są taflą zieleni, której tak mało mamy w Warszawie. Za to dzięki bardzo uprzejmej uprzejmości mogłem wdrapać się na dziesiąte piętro jednego z sieleckich budynków, skąd wykonałem kilka zdjęć przy dość zmiennej pogodzie (ulewa-słońce). Takich widoków z okna tylko pozazdrościć; stąd nie widać chyba tylko napisów "Amrit kebab", i bardzo dobrze, zresztą. A - no i Sielc nie widać.

7 komentarzy:

  1. nie bardzo rozumiem. jak obfite są te sztylety, i kto o nie dba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które sztylety? Sztylety Zbawiciela, Sztylety Floriana czy Sztylety Narodowe?

      Usuń
  2. Poza brakiem zieleni widzę też absolutny brak kamienic.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka nieśmiała ta kopuła na ostatnim, co się krzaczkiem zasłoniła, wzrusz.

    OdpowiedzUsuń