sobota, 4 czerwca 2016

Saski przerywnik

Pamiętam, że gdy kiedyś chciało się komuś dopiec ze względu na jego nieporadność, stosowano wobec takiego delikwenta epitet "pierdoła saska". Nie wiem, dlaczego pierdoła ma być akurat saska a nie jakaś inna, no ale widocznie ktoś tak kiedyś wymyślił, rozreklamował a reszta polajkowała, no i tak zostało. Pozwolę sobie pozostawić szanownych Oglądaczy z tymi dywagacjami a sam idę do Saskiego. Ogrodu, znaczy się.

5 komentarzy: