niedziela, 15 maja 2016

Życie mi nie płynie na Imielinie

Nigdy nie mogłem zrozumieć fenomenu Ursynowa i zazwyczaj, gdy już tam się znajdę, mam duże wątpliwości co do tego, czy to po czym idę jest chodnikiem, czy ulicą, oraz gdzie w ogóle jestem i czy się wydostanę. Nie inaczej było i tym razem, gdy zawędrowałem na Imielin. Oczywiście, nie ma co porównywać z zamkniętymi koszmarkami typu Derby XXXVIII, bo i przestrzeń, zieleń i możliwość przejścia między budynkami w dowolną stronę, no ale tak za bardzo nie wiedziałem, gdzie jestem.

4 komentarze:

  1. Ciesz się, że byłeś tam za dnia. Mnie się zdarzyło nocą wracać gdzieś z Ursynowa nocnym. I algorytm wyboru przystanku)* nie zadziałał. Dojechałam do pętli...

    )* 1. zlokalizować z grubsza Pałac Kultury, 2. zorientować pobliską ulicę względem PKiN, 3. wybrać przystanek w stronę PKiNu

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcin, mam podobnie. Więc rzadko tam bywam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wieczorem musiałbym mieć psa przewodnika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tamtędy chodzę "na azymut". I to właśnie w Ursynowie lubię :-)

    OdpowiedzUsuń