wtorek, 3 maja 2016

Jasna Góra. Bez kamyka.

Dziś jest święto. W sumie to i wczoraj było. A tak na dobrą sprawę, to przedwczoraj także. No ale dzisiejsze jest szczególne, toteż i miejsce na świętowanie wybrałem niecodzienne - klasztor na Jasnej Górze. Postanowiłem z jednego, bardzo ważnego powodu odwiedzić Częstochowę, obejrzeć klasztor oraz miasto. Jakiż to powód? Bardzo prosty - najzwyczajniej w świecie jeszcze nigdy tam nie byłem. Nadrabiam zatem zaległości, rzucając porcję zdjęć jasnogórskich.

Zdecydowanie dodatnim plusem był przyjazd w miarę wcześnie rano. 

Ujemnym minusem było to, że i tak na miejscu było sporo ludzi. 

Acz sama architeltura nawet całkiem ten teges. 


Akurat trafiłem, dość zabawnie, na mszę odprawianą po czesku. Ale to chyba nie jest miejscowa tradycja.

To jest kościół z cyklu "Nie wiadomo, na co patrzeć". 



Cały teren wokół klasztoru to swego rodzaju małe miasteczko, o ile mogę użyć takiego porównania.

Dopchać się do Kaplicy Cudownego Obrazu niemal nie sposób. I nie sposób zrobić mu normalnie zdjęcie, ponieważ kaplica jest udekorowana kratą, wiszącą parę metrów przed obrazem. 

\

A to Sala Rycerska. 

I organy, widziane z góry. 

Nie byłbym sobą, gdybym się nie wdrapał na wieżę.


W kolejnym wpisie z Częstochowy zejdziemy ciut niżej. 

11 komentarzy:

  1. Bylam latem chyba 2012, kiedy Czestochowa remontami stala, dokladniej - glowna ulica, ale i tak mi sie podobala. I chleb tam w jednej takiej piekarni pyszny pieka, ze slinka na wspomnienie leci... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wypas jest na całego, złoto nasze barokowonarodowokatolickie aż się z ramek wylewa ;-) Nie byłem i się nie wybieram - na tej bramce pewnie by mnie spaliło jako szatana z piekła rodem, a mam jeszcze parę innych miejsc do zobaczenia. Zostanę więc przy obrazkach, a że przejeżdżałem ostatnio wedle Świebodzina, więc liczę na odpust na miarę tamtejszej skromnej, za to gustownej, figurki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcesz się ponapawać wypasem? Polecam Licheń. Ledwo moje oczy i żołądek to przeżyły. Ale musiałem :)

      Usuń
  3. Ja tylko przejeżdżałam przez Częstochowę i też się tam nie wybieram.
    Z przyjemnością obejrzałam ją Twoimi oczami :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś spędzałem Sylwestra u koleżanki w Częstochowie. Trochę się szlajaliśmy po Jasnej Górze o różnych porach dnia i nocy... plusem było to, że wtedy stosunkowo niewiele ludzi było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłem tam także kiedyś na wycieczce szkolnej (bo niedaleko byliśmy na wycieczce szkolnej)... z tej wycieczki pamiętam głównie to, że kolega kupił fosforyzującego Jezuska (hit sezonu) i wieczorem, po zgaszeniu światła wyciągał go z okrzykiem "Kapitan Planeeeeta!"

      Usuń
    2. O, właśnie. Bardzo mnie rozczarowała skromna oferta pamiątkarska. Myślałem, że zobaczę więcej kuriozów, a tam tylko standardowe "Ars Christiana". Żadnych Maryjek z odkręcaną głową, żadnych obrazków trójwymiarowych o tematyce religijnej, ew. magnesy na lodówkę i tyle.

      Usuń
    3. Widać nie w sezonie... może w okresie pielgrzymkowym jest więcej

      Usuń
  5. Pojechałem na Jasną Górę po maturze...

    ... i zdałem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podobnie jak ja. Wprawdzie po maturze już ponad dwie dekady, ale też zdałem.

      Usuń
    2. O, to ja byłem przed... tak ze sześć lat. Też zdałem.

      Usuń