piątek, 20 maja 2016

GTWB CIII "Kopytne w Warszawie " czyli makieta kolejowa na Stadionie Narodowym

Kopytne pojawiły się w Warszawie jakiś czas temu za sprawą wielkiej makiety kolejowej, dostępnej do oglądu na Stadionie Narodowym za jedyne 24 zł od osoby (_ _ _ _ _ !!!). Sama makieta niczego sobie, a w ramach tytułowych kopytnych występują krówki, koniki i gdzieniegdzie owieczki. Gdy przyjrzymy się tym ostatnim, zauważymy, że baca nie wytrzymał tempa pojawiających się w okolicy hali sklepów "Alkohole wszechświata" i po prostu sobie glebnął. Ale to w sumie taka nasza polska tradycja, więc niech leży.


Sama makieta jest bardzo efektowna, można na niej obejrzeć mniej lub bardziej fikcyjne krajobrazy polskie, również te z lat zamierzchłych (sporo PRL-owskich aut). Duzi i mali chłopcy (dziewczęta też, ale wyraźnie w mniejszości) mieli sporo frajdy, obserwując jeżdżące tu i ówdzie IC-ki, pociągi towarowe czy dojczebany. Makietę uzupełnia kolekcja satyrycznych dioram z różnego rodzaju absurdami - zmyślonymi lub nie - z różnych miejsc naszego kraju.


Oczywiście, makieta jest atrakcją rodzinną, toteż mimo wysokich cen biletów pojawiło się sporo ludzi z przychówkiem. Dzieci mogą się pobawić w sporym kąciku z zabawkami. Rodzice mogą także zrujnować się w sklepiku, gdzie np podstawowy zestaw kolejki PIKO (tak, tej słynnej, której model kiedyś też miałem, a której gigantyczna wersja z makietą cieszyła oczy w Centralnej Składnicy Harcerskiej) za jedyne sześć stów, tak że może lepiej przejść z dzieciakiem szybciej, mówiąc "O, samolot!" w celu odwrócenia jego uwagi.


Ponieważ niektórzy ludzie są, oględnie mówiąc, specyficzni, odbiór wystawy utrudnia czasem niestety ów czynnik ludzki, który pcha się, wrzeszczy, tarasuje drogę itp. Nie, nie mówię o maluczkich a o ich rodzicach - zastanawiam się czy niektórzy posiadacze dzieci uważają, że ich mali potomkowie są upośledzeni lub co najmniej mało spostrzegawczy. Podczas gdy bachorek spokojnie i z nabożeństwem chłonie obraz makiety i jeżdżących po niej pociągów, stojący nad dzieckiem tatuś drze pysk: "POPATRZPOPATRZPOCIĄGJEDZIEPOPATRZTAMJESTMOSTPOPATRZPOPATRZATAMSAMOCHÓDZOBACZZOBACZZNOWUPOCIĄG" itp. Jak się takiego tatuśka zmultiplikuje, bo było ich kilku naraz, to naprawdę można dostać cholery. Niestety, nie można takiego wrzucić pod pociąg, bo proporcje kolejek nie te, co trzeba. Popatrzmy zatem, zatykając uszy. Zdjęcia można robić, choć odbijające światło pleksi nie jest camera-friendly. Ale coś tam widać.


4 komentarze:

  1. dlaczego nie w Muzeum Kolejnictwa? ach, jasne - zlikwidowano.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, bardzo śmieszne te dioramki... podobnie jak cena za bileta - jak kocham kolejki małe i duże, to w życium nie zapłacę tyle za oglądactwo modelowe - za młodości naoglądał się zafriko i mam aż do emerytury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony to dwa-trzy piwa w knajpie. Z drugiej ewidentne ździerstwo. No ale - jak widać - popyt jest.

      Usuń
  3. Wstyd że lavinka nie dodała wpisu, choć sama zarzuciła temetem, ale jakoś nie dotarłam do Wawy, a w ostatnich zdjęciach nie mam pół konia czy krowy. Może jeszcze nadrobię. Cieszę się, że ten temat wygrał, bardzo ciekawe wpisy powstały. Makieta wygląda imponująco.

    OdpowiedzUsuń