poniedziałek, 14 marca 2016

Neon nights cz.35

Warszawa niekoniecznie neonem stoi, ale znów udało mi się złapać to i owo a także katar. Katarem dzielić się nie będę, natomiast neonami owszem - niestety, jak szybko się pojawiają, tak znikają. Nie ma już np. uroczej syrenki z bagietką i winem na Powiślu. Szkoda, bo akurat tych fikuśnych z ciekawymi projektami plastycznymi nigdy za wiele.

5 komentarzy:

  1. Zakładam maseczkę; kupiłam ostatnio kilka, kiedy juz było po katarze, więc mam zapas:)
    Przypomnij, miało byc muzeum neonów...?

    OdpowiedzUsuń
  2. Marcin też ma maseczkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko może lepiej, żeby jej nie zakładał podczas wieczornonocnych spacerów po mieście, bo dwa blogi mogą nagle zamilknąć ;-)

      Usuń
    2. Mam dwie maski - druga lekko fosforyzuje w ciemności :)

      Usuń
  3. Krowa z butelką wina - to dopiero pomysł, zwłaszcza w kontekście nazwy.

    OdpowiedzUsuń