niedziela, 20 marca 2016

GTWB CI - "Na Pragie"

Rzadko się zdarza, żeby temat akcji GTWB został wybrany jednogłośnie, ale skoro nikt inny nie zgłosił tematu alternatywnego, no to siłą rzeczy...

Warszawska Praga od lat jest tematem wielu mitów, kontrowersji i mniej lub bardziej prawdziwych stereotypów. Po pierwsze, po wojnie wymyślono, że Pragą nazywane będzie wszystko po prawej stronie Wisły. O ile do dziś "odklejono" od tego część północnych rubieży i status osobnych dzielnic zyskały Targówek (acz z Bródnem) oraz Białołęka, to tzw. Praga Południe zawiera w sobie choćby Grochów, Kamionek czy Saską Kępę, co jets powodem oburzenia społeczności lokalnych, pragnących się oflagować.

Po drugie, Praga w PRL zyskała sobie miano zakazanej, niebezpiecznej i szemranej dzielnicy. Być może inaczej odbierali pragę przybysze zza Wisły, którzy tylko przemykali na Różyca i wracali do siebie, a inaczej odbierali to lokalsi, niemniej faktem jest, że zaniedbania, polegające na nieremontowaniu niektórych kamienic od czasów ich powstania (skoro wojna nie uszkodziła, to niech stoją) i zasiedlanie ich tzw. lokatorami komunalnymi doprowadziło do wyglądu, z którym konkurować mogły jedynie slumsy "Dzikiego Zachodu" (te jednak uległy stopniowej pacyfikacji). Wizerunek Pragi jako dzielnicy, w której po zmroku lepiej się nie pokazywać, był utrwalany latami i do dziś pokutuje - oczywiście, jak idzie się przez podwórka między Brzeską, Targową, Ząbkowską i widzi się grupki, imprezujące już za dnia, można sobie wyobrazić, że nocami bywa nawet weselej. Ale nie sprawdzałem. Jeszcze w latach 90 słyszało się o gangach kieszonkowców, którzy rabowali pasażerów tramwajów, jadących mostem Poniatowskiego - ale były to beztroskie czasy bezkarnego dresiarstwa i wówczas w poszukuwaniu podobnych atrakcji wystarczyło pójść wieczorem na pierwsze lepsze osiedle.


W ostatnich latach prawy brzeg przybliżył się nieco do lewego (mówię tu o obu "Pragach"). Pojawił się Stadion Narodowy, z czego cieszę się nie dlatego, że jest mi on bardzo potrzebny, ale ponieważ zniknął koszmarny Jarmark Europa. Zrobiła się modna i tak od zawsze ciut snobistyczna Saska Kępa a także, paradoksalnie, okolice Ząbkowskiej, w których wykwitła masa knajpek. Czy pozostaną one na dłużej w krajobrazie, czy okażą się jętkami, czas pokaże. Naturalnie, jest też zaczątek drugiej linii metra.


A w moim wpisie dziś kilka zdjęć z tej najbardziej praskiej Pragi Północ, a dokładnie ze Starej Pragi. Krajobraz ten przepoczwarza się mniej lub bardziej intensywnie i coraz bardziej nowoczesność pochłania to, co stare i historyczne. Inna sprawa, że mało kto chciałby mieszkać w ceglanych ruderach a jedynie podziwiać je, przemykając obok rowerem i autobusem i zachwycać się, jaki to wspaniały klimat.
















9 komentarzy:

  1. "Jarmark Europa" był atrakcją, o której wiedzieli nawet goście z Zachodu i specjalnie tam pielgrzymowali. nie sądzę, żeby Stadion Narodowy pełnił taką rolę ;-)
    zyskała za to niewątpliwie stacja Stadion.
    a z metrem to już w ogóle... mury runą, runą, runą, i pogrzebią stary świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjatycko-buraczany syf na taka skalę mógł, oczywiście, pełnić rolę atrakcji. I wcale mi nie zależy, by SN przejął tę funkcję.

      A co z tym starym światem, to wiadomo. Z jednej strony szkoda starych kamienic, które albo są wyburzane, albo odnawiane w koszmarny sposób lub "wplatane" w nowoczesną zabudowę. Z drugiej strony - co? Zostawić jak jest i niech się samo rozsypie?

      Usuń
  2. Też bym tak jednoznacznie nie potępiała jarmarcznego przybytku, bo był to lokalny koloryt, który przyciągał. Stadionowi towarzyszy tylko wzruszenie ramion, niechęć i narzekania. Ale może nie jestem obiektywna jako mieszkanka Pragi, którą uszczęśliwiono architektonicznym zbukiem sportowym.

    ps. Mógłbyś podać nazwy ulic domostw z zaślepionymi oknami (zwłaszcza fot. 5 i 8)? Bo kolekcjonuję, a na całodzienne szukanie nie mam czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wolę mimo wszystko SN niż parę innych cudów architektury w różnych dzielnicach.

      A ta ruderkowa uliczka to chyba Objazdowa - idzie się Kawęczyńską prosto, mija bazylikę i parę domów za nią (włącznie z tym, który się ostatnio sam złożył) a potem w prawo w stronę torów.

      Usuń
    2. Dzięki. No tak, zacukałam się, dawno w okolicach Szmulowizny nie byłam, ah eh.

      Usuń
  3. Michałów w pełnej krasie i młyn Michla. To jest prawdziwa stara Warszawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię, choć znam zbyt słabo - nigdy mi nie było po drodze, oprócz Różyca i pobliskiego sklepu z ciężkim metalem. Niestety, w tamtych czasach nie dysponowawszy aparatem dla uwiecznienia potomnego, choć z drugiej strony nawet gdybym aparatem dysponował, to mogłoby to trwać dość krótko - lokalsi nigdy nie byli specjalnie skorzy do pozowania ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, czasem nawet proszą uprzejmie, żeby im zrobić zdjęcie:) Zauważyłam regułę: im starsi tym milsi:)

      Usuń
    2. Ja zwykle nie chcę, żeby ktokolwiek mi pozował. Przeciwnie - paszli precz z kadru.

      Usuń